W kwietniu PEP chce przeprowadzić ofertę akcji, by w maju zadebiutować na giełdzie (w grudniu KPWiG dopuściła spółkę do obrotu publicznego). Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, oferta nie będzie połączona z emisją nowych walorów. - W ubiegłym roku osiągnęliśmy lepsze wyniki od zakładanych (zostaną podane razem z publikacją prospektu, czyli w I połowie kwietnia - przyp. red.). Mamy wystarczające środki na realizację najbliższych projektów - mówi Zbigniew Prokopowicz, p.o. prezesa PEP. Jego zdaniem, nie jest wykluczone, iż w przyszłości spółka sięgnie po pieniądze inwestorów giełdowych, ale raczej już nie w tym roku.
Większa będzie natomiast pula akcji sprzedawanych przez dotychczasowych właścicieli. Zgodnie z zapowiedziami, wszystkich walorów pozbędzie się Polenergy (właściciel 34-proc. pakietu). Część papierów chce upłynnić również fundusz z rodziny Enterprise Investors (ma 60% akcji), który wcześniej deklarował, że wstrzyma się z redukcją zaangażowania. - Sprzedaż większej liczby akcji wpłynie pozytywnie na free float spółki - mówi Michał Rusiecki z Enterprise Investors. Łącznie po ofercie w rękach nowych akcjonariuszy ma się znaleźć ponad połowa wszystkich akcji PEP.
Polish Energy Partners zajmuje się outsourcingiem produkcji ciepła i energii dla odbiorców przemysłowych. Jest również - jak twierdzą jej przedstawiciele - liderem w produkcji tzw. energii zielonej z biomasy. PEP chce być również głównym graczem na rynku elektrowni wiatrowych. - Zgodnie z dyrektywami unijnymi w 2010 roku, w Polsce 9% sprzedanej energii musi pochodzić ze źródeł odnawialnych. Obecnie jest to mniej niż 2%. Zakładamy, że spowoduje to rozwój farm wiatrowych. Mamy doświadczenie w ich realizacji, co daje nam przewagę i duży potencjał wzrostu - przekonuje Grzegorz Skarżyński, wiceprezes PEP.