W ogłoszonej strategii rozwoju segmentu detalicznego Orlen podał, że do 2009 r. chce mieć 30-proc. udział w rynku. Teraz wynosi on 28,6%. Wydaje się więc, że plan nie jest zbyt ambitny?
Chcemy przede wszystkim powstrzymać negatywny trend utraty udziału w rynku. Jeżeli chcielibyśmy agresywnie zdobyć rynek i w krótkim czasie uzyskać udział przekraczający 30%, to koszt tej operacji byłby zbyt wysoki, a zwrot zainwestowanego kapitału zbyt niski. Moim zdaniem, przedstawiona strategia jest optymalna pod względem ekonomicznym. Obecnie sieć Orlenu składa się z ponad 1900 stacji. Zakładamy, że w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat nastąpi przejściowy spadek tej liczby. Będziemy bowiem likwidować przestarzałe i w pełni zamortyzowane obiekty, w które nie opłaca się inwestować. Równolegle będziemy powiększać sieć o nowoczesne stacje, położone w dobrych lokalizacjach.
Czy Orlen będzie dokupować nowe stacje, czy zamierza budować je od podstaw?
Teraz mamy ok. 1300 stacji własnych, 58 franczyzowych i 530 patronackich, z tego tylko 478 obiektów funkcjonuje w pełnym standardzie Orlenu. Reszta ma tzw. niepełny branding, czyli posiada np. tylko pylon z oznakowaniem Orlenu, a funkcjonuje pod marką Petrochemii Płock czy CPN. Docelowo chcemy, żeby na rynku działały nasze stacje z logo Orlenu oraz stacje segmentu ekonomicznego, którego nazwa nie została jeszcze wybrana. Orlen pozostanie jako marka stacji w segmencie Premium, o najwyższym standardzie. Być może dokupimy część istniejących już nowoczesnych stacji i opatrzymy je właśnie marką Orlen. Będziemy też zwiększać liczbę orlenowskich stacji funkcjonujących w sieci franczyzowej.
W zeszłym roku zarząd Orlenu zapowiadał, że będzie aktywnie rozwijać sieć sprzedaży franczyzowej. Tymczasem pod logo płockiego koncernu funkcjonuje zaledwie 58 tego typu obiektów...