wzrostu o 1,8 proc. w 2004 r. To chyba dobrze pokazuje co znaczy obecnie
treść tzw. strategii lizbońskiej.
Padło hasło ropa. Ponownie rynki za oceanem poruszały się w rytm zmian jej
ceny. Tymczasem w tym tygodniu ponownie wyszła ona na rekordowe poziomy, ale
szybko się cofnęła ropa.gif Pomogły w tym dwie wiadomości. Po pierwsze, dane
dotyczące zapasów benzyny w USA nie były takie złe, jak się wcześniej
obawiano. Po drugie, mamy wypowiedź Ali al-Naimi, szefa resortu naftowego
Arabii Saudyjskiej, że ten największy producent i eksporter ropy naftowej w
OPEC i na świecie, może niemal podwoić swe zasoby ropy naftowej. "Te
olbrzymie rezerwy umożliwią królestwu utrzymanie przez najbliższych 70 - 100
lat pozycji największego na świecie producenta ropy, nawet jeśliby doszło do
zwiększenia naszej produkcji do poziomu 15 mln baryłek dziennie, co może
nastąpić w ciągu najbliższych 15 lat". W lutym Naimi zapowiedział, że w
ciągu czterech lat Arabia Saudyjska zwiększy swe zdolności produkcyjne z
obecnych 11 do 12,5 mln baryłek dziennie. Oczywiście takie zmiany nie
wpływają na cenę w krótkim terminie, ale na pewno są czynnikiem, który może
hamować nadmiernie wygórowane prognozy wzrostu ceny surowca.
Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że wysokie ceny ropy to jedynie powód do
radolarów za baryłkę. Obecnie w związku z wysoką jej ceną oczekiwany jest duży
napływ "petrodolarów" do Rosji. Według szacunków resortu gospodarki, w 2005
r. przyrost rezerw walutowych i złota osiągnie 51 mld dolarów, co będzie
miało wpływ m.in. na umocnienie się rubla. Umocnienie kursu rosyjskiej
waluty wyniesie ok. 9 proc., co oznacza, że o tyle osłabi się
konkurencyjność rosyjskich firm i będą one zmuszone ograniczać koszty.
Rosyjski rząd w warunkach tak dużego wzrostu cen na ropę naftową stanie w
obliczu poważnych napięć inflacyjnych. Stworzony został Funduszu
Stabilizacyjny, który w warunkach nadwyżki budżetowej pomoże utrzymać
inflację na założonym poziomie 8,5-10 proc. Wg Grefa, spadek cen na ropę o
10 dolarów za baryłkę spowoduje obniżenie wzrostu PKB o 1,5 proc., a jej
podwyższenie o 10 dolarów nie tylko nic nie da, ale spowoduje wzrost
inflacji i ucieczkę kapitałów (PAP). W marcu średnia cena ropy Urals w
wyniosła 47,31 dolarów za baryłkę.
Nastroje płynące z napływających informacji nie były jedynie przygnębiające.
Okazuje się bowiem,że w ciągu ostatnich 5 lat z rejestru ZUS "zniknęło"
ponad 700 tys. Rencistów. W ubiegłym roku było to ponad 230 tys. W marcu
liczba rencistów spadła podobno poniżej 2 mln. Malejąca liczba rencistów to
oczywiście malejąca kwota wydatków na renty. W 2001 r. wydatki funduszu
rentowego sięgały 37,1 mld zł, czyli 5,1 proc. PKB. W roku 2005 wyniosą 36,8
mld zł, czyli 3,9 proc. PKB. W związku z tymi zmianami przebąkuje się o
możliwości obniżenia składki rentowej. Wg wiceminister polityki społecznej,
Agnieszka Chłoń-Domińczak, w ministerstwie trwają nad tym prace. Nie ma co
ukrywać, każde posunięcie mające na celu zmniejszenie obciążeń związanych z
kosztami pracy byłoby dobrze przyjęte. Tylko na ile takie nadzieje są
realne? Podsyca je Jan Maria Rokita, wg którego składki mogliby nie płacić
osoby rozpoczynające pracę (oczywiście nie mieliby prawa do świadczenia, ale
tą lukę miałyby wypełnić ubezpieczenia komercyjne). Dla reszty pracowników
składka byłaby stopniowo obniżana.
Na koniec tej wymienianki warto wspomnieć o wypowiedzi obecnego szefa NBP,
L. Balcerowicza na temat skutków przystąpienia do strefy euro. Jego zdaniem
przyjęcie euro przez Polskę może zwiększyć wzrost gospodarczy naszego kraju
o około 0,2-0,4 proc. rocznie. "Pomoże to naszemu wzrostowi poprzez wzrost
handlu i przyciągnięcie inwestycji". Polska zamierza spełnić do 2007 roku
kryteria paktu z Maastricht, co pozwoliłoby jej wówczas wejść do
przejściowego europejskiego mechanizmu walutowego ERM2. Po dwóch latach w
ERM2, w 2009 roku, Polska mogłaby przyjąć wspólną europejską walutę. Czy
jest to realne? Zdaniem Janusza Jankowiaka realne jest nawet szybsze.
"Wybory parlamentarne, z prawdopodobieństwem sięgającym 90 proc., odbędą się
wczesną jesienią. Powoduje to, że niepomiernie rośnie znaczenie projektu
budżetu na rok 2006, przygotowywanego przez aktualnie urzędującego ministra
finansów.[...] Mirosław Gronicki ma unikatową szansę przygotowania takiego
projektu przyszłorocznego budżetu, jaki uzna za stosowny. Żaden dotąd
minister finansów w dziejach postkomunistycznej transformacji, tworząc
projekt budżetu nie dysponował podobną swobodą. Na dodatek
prawdopodobieństwo, że ten akurat projekt budżetu, w kształcie zbliżonym do
autorskiego przedłożenia, będzie realizowany, ocenić wypada wyjątkowo
wysoko. Gronicki projektując budżet na 2006 rok nie musi się liczyć z
żadnymi ograniczeniami natury politycznej.[...] W tych bezprecedensowych
warunkach jedyne ograniczenia, jakim podlega minister finansów, wynikać mogą
z jego własnych preferencji, co do polityki fiskalnej.[...] Przystąpienie do
ERM2 z pocz z
rozwagą i raczej traktować go jako cichą zachętę dla ministra. Czy
faktycznie starczy mu tyle zapału?
Na koniec spójrzmy na kilka wykresów. Po dobrym dla byków lutym mieliśmy
spadkowy marzec. Kwiecień rozpoczął się w czasie kreślenia konsolidacji
Kontrakty.gif Indeks.gif Na wykresie tygodniowym widać zachowany opór w
okolicy 2100 pkt FUTUREStyg.gif WIG20tyg.gif Jak widać, nadal za możliwy
można uznać scenariusz wzrostowego klina długoterminowego kliny.gif Według
niego teraz mamy ruch w kierunku dolnego ograniczenia. Już trzy razy się od
niego się odbiliśmy. Czy tym razem będzie podobnie? Jedno jest pewne. Test
tego poziomu można uznać za istotny. Jego obrona lub przełamanie może być
dobrym sygnałem. To jednak przyszłość. Na razie mamy przed sobą test poziomu
ostatniego lokalnego dołka. Piątkowa słabość, która pociągnęła za sobą
wybicie się indeksu z kanału wzrostowego Indeks.gif , sugeruje że wkrótce
wspomniany dołek będziemy testować. Wynika to nie tylko ze wspomnianego
wybicia, ale także z zatrzymania wzrostu na kontraktach Kontrakty.gif
dokładnie na poziomie spadkowej linii trendu i górnego ograniczenia
konsolidacji. Pokonanie dołka z drugiej połowy marca umożliwi spadek cen o
ok. 50-70pkt Tu już mamy poziom wspomnianego wyżej klina długoterminowego.
Można przypuszczać, że popyt w tym miejscu będzie już na tyle aktywny, że
choćby chwilowo zatrzyma przecenę.
Kamil Jaros