Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 10.04.2005 18:45

Na wstępie wypada zaznaczyć, że "Weekendowa..." w tym tygodniu będzie raczej

cieniem tego, co zwykle się tu pojawia. Powód jest chyba oczywisty. Mamy za

sobą szczególny tydzień. Napływ informacji rynkowych był znacznie

ograniczony. Mieliśmy też zdecydowanie mniejszą ilość danych makro.

Zacznijmy od informacji, które pojawiły się na początku tygodnia. Nie były

Reklama
Reklama

one zbyt przyjemne, choć chyba nie były również zaskakujące. W poniedziałek

Komisja Europejska obniżyła swoje prognozy wzrostu gospodarczego w strefie

euro dotyczące tego roku. Dokonała tego po raz drugi w ciągu ostatnich

sześciu miesięcy. KE podała też jej aktualną prognozę wzrostu w Polsce.

Wzrost gospodarczy w Polsce w 2005 roku zdaniem KE spadnie do 4,4 proc. PKB

z 5,3 proc. w 2004 roku, a w 2006 roku wyniesie 4,5 proc. PKB. Jeszcze

Reklama
Reklama

jesienią Komisja prognozowała dynamikę wzrostu w tym roku w tempie 4,9 proc.

PKB. "Monetarne warunki będą mniej sprzyjały polskiej gospodarce, co jest

rezultatem aprecjacji złotego oraz podwyżek stóp procentowych w połowie 2004

roku" (PAP). Ich zdaniem większą rolę zacznie odgrywać popyt krajowy.

Inwestycje będą wzrastać, a zwyżka eksportu powinna być odczuwalna. Stopa

bezrobocia w Polsce w tym roku wyniesie 18,3 proc., a w 2006 r. spadnie do

Reklama
Reklama

17,6 proc. "Jeśli gospodarcza aktywność pozostanie mocna, zatrudnienie

będzie wzrastało w prognozowanym okresie". Dostało się większości krajów.

Także Niemcom, gdzie wzrost zdaniem KE ma wynieść jedynie 0,8 proc. Nie

wszyscy się tym przejmują. Ministerstwo Finansów w Berlinie podtrzymuje

swoją jesienną prognozę wzrostu na poziomie +1,6 proc.

Reklama
Reklama

Podobne wieści przyszły z Banku Światowego, który w swojej najnowszej

prognozie obniżył o 0,1 pkt proc. szacunki wzrostu PKB na świecie, do 3,1

proc., wobec 3,8 proc. osiągniętych w 2004 r. Zdaniem BŚ zmiana prognoz to

wynik rosnących stóp procentowych (zwłaszcza w USA) oraz zanikających

bodźców fiskalnych, które wspierały wzrost gospodarczy w ostatnich latach.

Reklama
Reklama

Swoją rolę odegrały oczywiście wysokie ceny ropy naftowej. Świat zwalnia,

ale BŚ podwyższył swoje prognozy wzrostu PKB dla USA w 2005 r. o 0,7 pkt

proc. do 3,9 proc. wobec odnotowanych w 2004 r. 4,4 proc. Dopiero w 2006 r.

amerykański wzrost PKB zacznie słabnąć do +3,0 proc., a w 2007 r. do +2,6

proc. Zdaniem Banku PKB w strefie euro w tym roku wzrośnie o 1,2 proc. wobec

Reklama
Reklama

wzrostu o 1,8 proc. w 2004 r. To chyba dobrze pokazuje co znaczy obecnie

treść tzw. strategii lizbońskiej.

Padło hasło ropa. Ponownie rynki za oceanem poruszały się w rytm zmian jej

ceny. Tymczasem w tym tygodniu ponownie wyszła ona na rekordowe poziomy, ale

szybko się cofnęła ropa.gif Pomogły w tym dwie wiadomości. Po pierwsze, dane

dotyczące zapasów benzyny w USA nie były takie złe, jak się wcześniej

obawiano. Po drugie, mamy wypowiedź Ali al-Naimi, szefa resortu naftowego

Arabii Saudyjskiej, że ten największy producent i eksporter ropy naftowej w

OPEC i na świecie, może niemal podwoić swe zasoby ropy naftowej. "Te

olbrzymie rezerwy umożliwią królestwu utrzymanie przez najbliższych 70 - 100

lat pozycji największego na świecie producenta ropy, nawet jeśliby doszło do

zwiększenia naszej produkcji do poziomu 15 mln baryłek dziennie, co może

nastąpić w ciągu najbliższych 15 lat". W lutym Naimi zapowiedział, że w

ciągu czterech lat Arabia Saudyjska zwiększy swe zdolności produkcyjne z

obecnych 11 do 12,5 mln baryłek dziennie. Oczywiście takie zmiany nie

wpływają na cenę w krótkim terminie, ale na pewno są czynnikiem, który może

hamować nadmiernie wygórowane prognozy wzrostu ceny surowca.

Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że wysokie ceny ropy to jedynie powód do

radolarów za baryłkę. Obecnie w związku z wysoką jej ceną oczekiwany jest duży

napływ "petrodolarów" do Rosji. Według szacunków resortu gospodarki, w 2005

r. przyrost rezerw walutowych i złota osiągnie 51 mld dolarów, co będzie

miało wpływ m.in. na umocnienie się rubla. Umocnienie kursu rosyjskiej

waluty wyniesie ok. 9 proc., co oznacza, że o tyle osłabi się

konkurencyjność rosyjskich firm i będą one zmuszone ograniczać koszty.

Rosyjski rząd w warunkach tak dużego wzrostu cen na ropę naftową stanie w

obliczu poważnych napięć inflacyjnych. Stworzony został Funduszu

Stabilizacyjny, który w warunkach nadwyżki budżetowej pomoże utrzymać

inflację na założonym poziomie 8,5-10 proc. Wg Grefa, spadek cen na ropę o

10 dolarów za baryłkę spowoduje obniżenie wzrostu PKB o 1,5 proc., a jej

podwyższenie o 10 dolarów nie tylko nic nie da, ale spowoduje wzrost

inflacji i ucieczkę kapitałów (PAP). W marcu średnia cena ropy Urals w

wyniosła 47,31 dolarów za baryłkę.

Nastroje płynące z napływających informacji nie były jedynie przygnębiające.

Okazuje się bowiem,że w ciągu ostatnich 5 lat z rejestru ZUS "zniknęło"

ponad 700 tys. Rencistów. W ubiegłym roku było to ponad 230 tys. W marcu

liczba rencistów spadła podobno poniżej 2 mln. Malejąca liczba rencistów to

oczywiście malejąca kwota wydatków na renty. W 2001 r. wydatki funduszu

rentowego sięgały 37,1 mld zł, czyli 5,1 proc. PKB. W roku 2005 wyniosą 36,8

mld zł, czyli 3,9 proc. PKB. W związku z tymi zmianami przebąkuje się o

możliwości obniżenia składki rentowej. Wg wiceminister polityki społecznej,

Agnieszka Chłoń-Domińczak, w ministerstwie trwają nad tym prace. Nie ma co

ukrywać, każde posunięcie mające na celu zmniejszenie obciążeń związanych z

kosztami pracy byłoby dobrze przyjęte. Tylko na ile takie nadzieje są

realne? Podsyca je Jan Maria Rokita, wg którego składki mogliby nie płacić

osoby rozpoczynające pracę (oczywiście nie mieliby prawa do świadczenia, ale

tą lukę miałyby wypełnić ubezpieczenia komercyjne). Dla reszty pracowników

składka byłaby stopniowo obniżana.

Na koniec tej wymienianki warto wspomnieć o wypowiedzi obecnego szefa NBP,

L. Balcerowicza na temat skutków przystąpienia do strefy euro. Jego zdaniem

przyjęcie euro przez Polskę może zwiększyć wzrost gospodarczy naszego kraju

o około 0,2-0,4 proc. rocznie. "Pomoże to naszemu wzrostowi poprzez wzrost

handlu i przyciągnięcie inwestycji". Polska zamierza spełnić do 2007 roku

kryteria paktu z Maastricht, co pozwoliłoby jej wówczas wejść do

przejściowego europejskiego mechanizmu walutowego ERM2. Po dwóch latach w

ERM2, w 2009 roku, Polska mogłaby przyjąć wspólną europejską walutę. Czy

jest to realne? Zdaniem Janusza Jankowiaka realne jest nawet szybsze.

"Wybory parlamentarne, z prawdopodobieństwem sięgającym 90 proc., odbędą się

wczesną jesienią. Powoduje to, że niepomiernie rośnie znaczenie projektu

budżetu na rok 2006, przygotowywanego przez aktualnie urzędującego ministra

finansów.[...] Mirosław Gronicki ma unikatową szansę przygotowania takiego

projektu przyszłorocznego budżetu, jaki uzna za stosowny. Żaden dotąd

minister finansów w dziejach postkomunistycznej transformacji, tworząc

projekt budżetu nie dysponował podobną swobodą. Na dodatek

prawdopodobieństwo, że ten akurat projekt budżetu, w kształcie zbliżonym do

autorskiego przedłożenia, będzie realizowany, ocenić wypada wyjątkowo

wysoko. Gronicki projektując budżet na 2006 rok nie musi się liczyć z

żadnymi ograniczeniami natury politycznej.[...] W tych bezprecedensowych

warunkach jedyne ograniczenia, jakim podlega minister finansów, wynikać mogą

z jego własnych preferencji, co do polityki fiskalnej.[...] Przystąpienie do

ERM2 z pocz z

rozwagą i raczej traktować go jako cichą zachętę dla ministra. Czy

faktycznie starczy mu tyle zapału?

Na koniec spójrzmy na kilka wykresów. Po dobrym dla byków lutym mieliśmy

spadkowy marzec. Kwiecień rozpoczął się w czasie kreślenia konsolidacji

Kontrakty.gif Indeks.gif Na wykresie tygodniowym widać zachowany opór w

okolicy 2100 pkt FUTUREStyg.gif WIG20tyg.gif Jak widać, nadal za możliwy

można uznać scenariusz wzrostowego klina długoterminowego kliny.gif Według

niego teraz mamy ruch w kierunku dolnego ograniczenia. Już trzy razy się od

niego się odbiliśmy. Czy tym razem będzie podobnie? Jedno jest pewne. Test

tego poziomu można uznać za istotny. Jego obrona lub przełamanie może być

dobrym sygnałem. To jednak przyszłość. Na razie mamy przed sobą test poziomu

ostatniego lokalnego dołka. Piątkowa słabość, która pociągnęła za sobą

wybicie się indeksu z kanału wzrostowego Indeks.gif , sugeruje że wkrótce

wspomniany dołek będziemy testować. Wynika to nie tylko ze wspomnianego

wybicia, ale także z zatrzymania wzrostu na kontraktach Kontrakty.gif

dokładnie na poziomie spadkowej linii trendu i górnego ograniczenia

konsolidacji. Pokonanie dołka z drugiej połowy marca umożliwi spadek cen o

ok. 50-70pkt Tu już mamy poziom wspomnianego wyżej klina długoterminowego.

Można przypuszczać, że popyt w tym miejscu będzie już na tyle aktywny, że

choćby chwilowo zatrzyma przecenę.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama