Projekt ustawy o szczególnych uprawnieniach Skarbu Państwa oraz ich wykonywaniu w spółkach handlowych o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego (o tzw. złotym wecie) jest jednym z kluczowych spośród przygotowanych przez resort skarbu w ostatnim czasie. Ma bowiem umożliwić państwu wpływ na strategiczne decyzje w firmach, w których będzie miało bezpośrednio lub pośrednio nawet jedną akcję.

Długie procedowanie

O randze (a także kontrowersyjności) tego projektu świadczy fakt, że ministerstwo skarbu pracowało nad nim ponad pół roku. Ostatecznie na specliście znalazło się 14 spółek, m.in.: PGNiG, Grupa Lotos, PKE, PKN Orlen, BOT Górnictwo i Energetyka, Kompania Węglowa. Przepisy miały obejmować je już od początku br. Jednak szybko okazało się, że nie ma na to szans, bo rząd po licznych poprawkach przyjął projekt ustawy dopiero 30 listopada. Minister Socha wyraził wówczas nadzieję, że Sejm bardzo szybko upora się dokumentem, który liczy przecież zaledwie 14 artykułów. Jednak wszystko wskazuje na to, że parlament priorytetów obecnego szefa MSP raczej nie podzielił. Dopiero po blisko dwóch miesiącach (20 stycznia) projekt przeszedł pierwsze czytanie. Potem posłowie pracowali nad nim w specjalnie powołanej podkomisji Komisji Skarbu Państwa. Musiały minąć kolejne trzy miesiące, by mogli przygotować odpowiednie sprawozdanie.

Kluczowa data

Dlaczego trwało to tak długo, nie wiadomo. Wczoraj nie udało się nam skontaktować z Małgorzatą Ostrowską, która koordynowała prace. Według Joanny Grobel-Proszowskiej (SLD), podkomisja dość długo czekała na opinię sejmowego Biura Studiów i Ekspertyz. Proces spowalniał także bardzo skutecznie poseł Zdzisław Jankowski (niezszerzony), znany ze swoich antyprywatyzacyjnych wystąpień. W końcu jednak prace dobiegły końca. Jak się nam udało ustalić, w czwartek sprawozdaniem podkomisji ma się zająć komisja skarbu. Jej rekomendacja jest pozytywna, jeśli więc to zdanie podzieli również cała komisja skarbu, projekt ustawy o złotym wecie może trafić do drugiego czytania już na kolejnym posiedzeniu Sejmu. Problem w tym, że wypada ono pomiędzy 4 a 6 maja, a więc wtedy, gdy ma być głosowany wniosek o samorozwiązanie Sejmu. Pikanterii dodaje fakt, że za przyspieszonymi wyborami opowiada się minister Socha, któremu zależało przecież na uchwaleniu ustawy o złotym wecie.