W jakiej kondycji znajdują się firmy, które MSP przekazuje Nafcie w celu ich prywatyzacji?
Generalnie sytuacja wszystkich tych spółek jest dobra, nie uwzględniając jednak zaszłości historycznych. Chodzi głównie o niespłacone długi wobec Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. I z tego powodu w najtrudniejszej sytuacji są Zakłady Azotowe w Kędzierzynie-Koźlu, które mają 150 mln zł zaległości. Moim zdaniem, firma ta nie jest w stanie spłacić samodzielnie tak wysokiego długu, mimo że na bieżąco reguluje swoje zobowiązania. Jeżeli chodzi o kondycję spółek bez uwzględnienia historycznych zaszłości, to w dobrej Dlaczego?
Firma jest mocno powiązana z kursami walutowymi. Przy zawartych wcześniej kontraktach handlowych, obecne kursy "dołują" wyniki Zachemu. Poza tym jest to spółka najmniej zrestrukturyzowana spośród innych państwowych firm chemicznych. Procesy naprawcze wdrożono dopiero w zeszłym roku. Na przykład, dopiero niedawno rozpoczęto wydzielanie pewnych obszarów działalności do innych podmiotów w ramach ograniczania kosztów, tworzenie parku przemysłowego i związane z tym przenoszenie i wydzielanie działek itp. Niektóre obszary powinny zostać zlikwidowane, a mimo że są nierentowne, utrzymuje się je. Chodzi m.in. o produkcję barwników.
Która ze spółek przekazywanych do Nafty Polskiej jest w najlepszej sytuacji?
Zdecydowanie Sarzyna-Organika. Firma ta nie ma zaszłości, doskonale się rozwija.
Nafta będzie próbować sprzedać też firmę z Tarnowa. Tylko że w dalszym ciągu toczy się spór prawny z bankiem Pekao, który zaskarżył układ zawarty przez spółkę z wierzycielami. Jak to może wpłynąć na proces prywatyzacji?
Bank wniósł kasację wyroku zatwierdzającego układ. Czekamy na rozstrzygnięcie sądowe. Mam nadzieję, że decyzja zapadnie jeszcze przed podjęciem rozpoczęcia procesu rokowań z inwestorami. Wyrok sądu będzie mieć istotne znaczenie odnośnie do wartości ZA w Tarnowie. Jeżeli kasacja zostanie oddalona, to będzie korzystny wyrok dla Tarnowa. Są jeszcze dwa możliwe rozwiązania: zwrócenie sprawy do pierwszej instancji do ponownego rozpatrzenia i przyjęcie kasacji. To ostatnie rozwiązanie byłoby najgorsze dla firmy, gdyż oznaczałoby konieczność spłaty długu bez 40-proc. redukcji, która była wynegocjowana w postępowaniu układowym.
Kiedy spodziewa się Pan zakończenia prywatyzacji tych firm?
Jesienią tego roku. Nafta Polska już opublikowała zaproszenia do składania ofert. Po przejściu całego procesu ostateczne zgody na przejęcie każdej ze spółek z osobna będzie wydawać rząd.
Jacy inwestorzy mogą zostać wybrani przez Naftę Polską?
Najważniejszym kryterium oprócz ceny będzie deklaracja i rzeczywiste możliwości rozwoju firm. Chciałbym uniknąć takich sytuacji, że wygrywa oferta inwestora, który kupuje przede wszystkim rynek zbytu w Polsce, a zupełnie nie zamierza rozwijać naszych fabryk.
Czy teraz jest dobry moment na sprzedaż firm chemicznych?
Najlepszy. Sektor chemiczny charakteryzuje się falami wzrostu i spadku koniunktury. Teraz znajdujemy się na wysokiej fali stabilizacji. Moim zdaniem koniunktura może zacząć się pogarszać za ok. 1-1,5 roku.
Co ma Pan na myśli mówiąc, że mamy do czynienia z dobrą koniunkturą w branży chemicznej?
Firmy uzyskują wysokie marże. Co prawda ceny surowców są dosyć wysokie, ale rekompensują je wysokie ceny gotowych produktów. Poza tym polski sektor ma wciąż olbrzymie możliwości rozwoju. U nas zużycie chemikaliów na osobę jest 5-krotnie niższe niż w Europie Zachodniej.
Przed pracą w ministerstwie był Pan prezesem Nafty Polskiej, a jeszcze wcześniej zarządzał Pan Zakładami Chemicznymi Police. Firma chce wejść na giełdę, a pieniądze uzyskane z emisji akcji przeznaczyć na rozwój. Jak Pan ocenia tę firmę?
Spółka jest w świetnej kondycji, ma bardzo szeroko zakrojony program inwestycyjny. Police przeszły poważną restrukturyzację. Ostatnie porządki trwają w zmianach w majątku, wydzielanie do parku przemysłowego.
Na giełdę oprócz Polic wybierają się też Zakłady Azotowe Puławy. Czy obydwie firmy mogą zadebiutować w jednym czasie?
Zdecydowanie nie. Myślę, że odstęp pomiędzy tymi ofertami powinien wynieść przynajmniej kilka miesięcy.
Wkrótce na GPW będzie można kupować akcje Grupy Lotos. Czy, Pańskim zdaniem, jest to dobra inwestycja?
Zakup papierów Lotosu powinien być dobrą inwestycją. Firma działa na rynku paliwowym, który znajduje się w bardzo dobrej kondycji. Jeżeli uzyska pieniądze z emisji i przeznaczy je na rozwój, to jej wartość dodatkowo wzrośnie. Myślę, że osoby, które zdecydują się na zakup akGrupy Lotos, zrobią dobry interes. Podobnie jak akcjonariusze Orlenu, którzy kupili papiery płockiej spółki ponad pięć lat temu i sporo na tym zyskali.
W resorcie skarbu odpowiada Pan za Naftę Polską. Agenda po zakończonych prywatyzacjach będzie musiała albo zająć się nową działalnością, albo zostanie zlikwidowana. Za którym scenariuszem Pan się opowiada?
Pierwszym i teraz najważniejszym zadaniem jest dokończenie przez Naftę prywatyzacji firm chemicznych i paliwowych. Po zakończeniu tych procesów agenda powinna skierować się w stronę działalności Ministerstwa Gospodarki. Powinna odpowiadać za bezpieczeństwo energetyczne państwa. Tak się dzieje w innych krajach. Nafta powinna też koordynować działania krajowego sektora paliwowego w kierunku upstreamu, czyli poszukiwania możliwości wydobycia ropy naftowej. Spółka powinna też monitorować krajowy i światowy sektor paliwowy.
Co się stanie z pieniędzmi, które Nafta uzyska ze sprzedaży akcji swoich spółek?
Decyzja w tej sprawie zapadnie w przyszłym roku. Moim zdaniem pieniądze te powinny zostać wypłacone Skarbowi Państwa w formie dywidendy.
Dziękuję za rozmowę.