Reklama

Córki silne złotym

Przez ostatni rok zauważalnie wzrosła waga rezultatów polskich giełdowych spółek córek w wynikach finansowych, kontrolujących je zagranicznych spółek matek. Zwiększyła się prawie tak, jak... złoty umocnił się do euro i dolara.

Publikacja: 30.05.2005 09:21

Jak mocno kurs walutowy "namieszał" w kwartalnych raportach finansowych, pokazuje przykład Telekomunikacji Polskiej, największej giełdowej firmy będącej pod kontrolą zagranicznego partnera.

TP rozczarowała czy nie?

Narodowy operator w ostatnim kwartale wręcz rozczarował, zarabiając na czysto blisko jedną piątą mniej niż przed rokiem i notując ponad 3-proc. spadek przychodów. W komentarzach analitycy zwracali uwagę na szybszy od oczekiwań spadek przychodów z linii stacjonarnych i zaskakująco słaby wynik w komórkach.

A co widzimy w raporcie France Telecomu, inwestora strategicznego TP SA? Dane dotyczące polskiego rynku wysuwają się zdecydowanie na pierwszy plan. Sprzedaż w segmencie telefonii mobilnej (personalnej) skoczyła aż o 31,4% - dla porównania, w całej grupie przeciętnie wzrosła w tym segmencie o 8,9%. Co więcej, w sprzedaży usług telefonii stacjonarnej (segment "domowy") grupa FT odnotowała regres o 0,2%, a polska część wypracowała aż 8,9-proc. wzrost.

FT mógłby chwalić się znacznie większą niż 3,5-proc. dynamiką wzrostu sprzedaży, gdyby TP SA reprezentowała więcej niż niespełna jedną dziesiątą przychodów grupy. Dzięki umocnieniu się złotówki, znaczenie polskiej spółki w grupie jednak wzrosło, bo jeszcze przed rokiem udział w przychodach nie przekraczał 9%.

Reklama
Reklama

Pół na pół

Teraz na GPW jest ponad 30 firm, w których znaczący pakiet papierów (przyjęliśmy, że próg graniczny wynosi 30%) należy do inwestorów branżowych z zagranicy. Ale tylko w przypadku 25 spółek zagraniczny partner sam też jest firmą giełdową (lub wchodzi w skład notowanej na giełdzie większej grupy kapitałowej). To ważne, bo musi wówczas publicznie informować o swojej kondycji finansowej i można dane porównywać.

Wśród owych dwudziestu pięciu spółek panuje niemal idealny podział - dwanaście to banki, trzynaście pozostałych - firmy z innych branż. I jak się okazuje, podobnie jak w przypadku TP, z wyrażanych w złotówkach kwartalnych wyników niebankowych spółek, ich zagraniczni właściciele generalnie nie mogą być zadowoleni. Natomiast z wyników przeliczonych na ich własne waluty już zdecydowanie bardziej.

Gorzej niż rynek

Trzynaście firm zarobiło w pierwszym kwartale na czysto łącznie 599 mln złotych, czyli aż o 165 mln złotych mniej niż rok wcześniej. To oznacza spadek prawie o 22%. Firmy kontrolowane przez zagranicznych właścicieli wypadły więc gorzej niż przeciętnie, niebankowe przedsiębiorstwa na GPW. Przypomnijmy, że zysk netto wszystkich takich przedsiębiorstw w minionym kwartale zmniejszył się o 15%, w porównaniu z takim samym okresem zeszłego roku. Równocześnie zanotowały one kilkuprocentowy wzrost przychodów - czego nie da się powiedzieć o grupie firm wchodzących w skład międzynarodowych grup kapitałowych. Przychody trzynastu przedsiębiorstw spadły - choć nieznacznie, z 7,33 mld zł do 7,24 mld zł - w czym największa zasługa TP. Przychody telekomunikacyjnego operatora zmniejszyły się o 148 mln zł (do 4,44 mld zł).

Jak widać na przykładzie TP i kwartalnego raportu FT, słaby wynik nie przeszkodził polskiej firmie dobrze zaprezentować się w ramach całej grupy. Kluczem okazała się silna złotówka. W pierwszym kwartale zeszłego roku euro kosztowało średnio 4,77 zł, natomiast w pierwszych trzech miesiącach bieżącego - tylko 4,03 zł. Polski pieniądz umocnił się też w stosunku do dolara. Między styczniem a marcem 2004 r. jednostka amerykańskiej waluty kosztowała średnio 3,82 zł, gdy w analogicznym okresie tego roku trzeba było za nią zapłacić 3,07 zł. Blisko 20-proc. zmiana kursu sprawiła, że na przykład Dębica wniosła do grupy kapitałowej Goodyeara dolarowe przychody wyższe o kilkanaście procent, mimo że w złotówkach spadły one z 393 mln na 368 mln zł. Analogiczna sytuacja stała się też udziałem m.in. Mondi Świecie (część firmy Mondi, należącej w całości do koncernu wydobywczego Anglo-American) i Polifarbu Cieszyn-Wrocław (poprzez spółkę SigmaKalon jest fragmentem naftowego Totala). Kto zdołał zwiększyć sprzedaż (udało się to m.in. Pfleidererowi Grajewo, Budimeksowi i Mostostalowi, a także należącemu w jednej trzeciej do francuskiego Accoru Orbisowi), zagranicznemu właścicielowi przypodobał się podwójnie.

Reklama
Reklama

Być jak Grajewo

Czy "walutowy" wzrost sprzedaży sprawił, że polskie firmy wiele znaczą w międzynarodowych grupach? Oczywiście nie. Dla Accoru Orbis to wciąż zaledwie 2,7% przychodów całej grupy (w ostatnim kwartale wyniosły 1,67 mld euro), a w przypadku duetu ZT Kruszwica (koncern rolno-spożywczy Bunge) udział ten ledwo przekracza 1% (przychody amerykańskiej firmy wyniosły 5,45 mld USD). W przypadku Mostostalu Warszawa i Acciony (jej przychody to 984 mln euro) zauważalnie się zwiększył - z 2,5% do 3,2%. Oczywiście, jednak nie we wszystkich wypadkach polskie firmy mają tak bardzo marginalne znaczenie. Są wyjątki. Na przykład Pfleiderer Grajewo może się pochwalić, że jego przychody odpowiadały w tym roku już 26% przychodów grupy niemieckiego inwestora (spadły w I kw. do 217,9 mln euro), w porównaniu z 16% rok wcześniej.

A jak spółki z warszawskiej giełdy wypadły na tle "swoich" grup kapitałowych, jeśli chodzi o zyski? Biorąc pod uwagę fakt, że zyski spadły o około 20%, a złoty w stosunku do euro i dolara się o prawie tyle samo umocnił, bilans wychodzi mniej więcej na zero. Niewiele to jednak daje, bo po "drugiej stronie" - zagranicznych partnerów polskich spółek - o podobną generalizację zdecydowanie trudniej. Powód jest prosty - jest bardzo mało danych. Anglo-American, Provimi (inwestor Rolimpeksu) i Heineken (udziałowiec Żywca) podają wyniki finansowe co pół roku, a France Telecom i Accor w sprawozdaniach za kwartał ograniczają się tylko do wysokości przychodów. Wśród pozostałych spółek ciekawym przypadkiem ponownie jest Grajewo. Okazuje się bowiem, że bez polskiej firmy jej niemiecki inwestor najpewniej ogłosiłby straty. Pfleiderer zarobił na czysto tylko 0,5 mln euro, podczas gdy Pfleiderer Grajewo osiągnął zysk netto w wysokości 4,72 mln euro (analogiczna sytuacja miała miejsce rok wcześniej, ale różnice nie były tak wyraźne). Nic dziwnego, że to właśnie w Grajewie Niemcy wzniosą nową fabrykę płyt meblowych.

Banki, czyli liderzy

Bankom postanowiliśmy przyjrzeć się osobno. Dlaczego? Bo, po pierwsze, w ich wypadku trudno o porównywanie przychodów (w raportach finansowych wielu zagranicznych banków próżno szukać przyjętej w Polsce kategorii "przychody odsetkowe", są np. tylko "przychody odsetkowe netto", czyli już po odliczeniu kosztów). Po drugie, i chyba znacznie ważniejsze, rezultaty finansowe banków z GPW po raz kolejny okazały się rewelacyjne na tle firm z innych sektorów.

Giełdowe banki wchodzące w skład zagranicznych grup kapitałowych (a więc wszystkie z GPW poza PKO BP oraz DZ Bankiem Polska - jego inwestor nie jest spółką publiczną) zakończyły miniony kwartał z przychodami odsetkowymi wyższymi o 24% od notowanych rok wcześniej i zyskiem netto większym aż o ponad 40% - łącznie wynoszącym już prawie 1,16 mld złotych. Dodając do tego korzystne zmiany kursów walut, ich strategiczni inwestorzy naprawdę mają się z czego cieszyć. Tym bardziej, że sami przeciętnie - biorąc pod uwagę medianę wzrostu zysku netto w ich własnej walucie - poprawili swoje wyniki jedynie o ok. 19% (dziesięć banków, z wyjątkiem KBC, który ogłosi raport za miniony kwartał na początku czerwca, i AIB, który najbliższy raport przedstawi dopiero po połowie roku).

Reklama
Reklama

Znaczące trio

Tak naprawdę tylko trzy polskie banki mogą śmiało mówić, że sporo znaczą w swoich grupach kapitałowych. Biorąc pod uwagę wynik netto z odsetek, Bank Pekao to w tej chwili prawie połowa tzw. dywizji New Europe, obejmującej kilka banków z Europy Środkowowschodniej działających w ramach włoskiej grupy UniCredit. Równocześnie Pekao to więcej niż połowa New Europe, jeśli chodzi o zysk netto (80 mln euro ze 150 mln euro; z Pekao do wyniku skonsolidowanego UniCredit trafia jednak tylko 46 mln euro - proporcjonalnie do udziału Włochów w akcjonariacie naszej spółki). W ramach całej grupy wynik odsetkowy Pekao daje polskiemu bankowi prawie 11-proc., a konsolidowany wynik netto - prawie 7-proc. udział.

Z Pekao równać się mogą jeszcze BZ WBK i Bank Millennium. W pierwszym przypadku rezultaty finansowe inwestora - Allied Irish Banks - za pierwszy kwartał nie będą opublikowane, ale jeśli przyjąć, że wynik z odsetek nie różniłby się znacząco od średniego za jeden kwartał zeszłego roku (czyli 509 mln euro), BZ WBK miałby w nich mniej więcej 10,5-proc. udział. W przypadku Banku Millennium rezultat jest niemal identyczny. Jego wynik odsetkowy stanowił w minionym kwartale ok. 10,4% wyniku odsetkowego portugalskiej grupy BCP.

Wymienioną trójkę mocno goni Bank BPH. Dzięki temu, że zanotował wzrost przychodów z odsetek o ponad 60% w skali roku i dzięki temu, że złoty umocnił się w stosunku do euro o kilkanaście procent, wynikiem 225 mln euro reprezentował w ostatnim kwartale już 5,4% przychodów odsetkowych grupy kapitałowej kontrolującego go niemieckiego banku HVB. Przed rokiem notował ten wskaźnik na poziomie niższym o połowę. O "pechu" może natomiast mówić Bank Handlowy, który co prawda pod względem przychodów z odsetek przebija i Millennium, i BZ WBK, ale dla którego odniesieniem jest największa grupa kapitałowa świata - amerykański Citigroup.

Wyzwania dla menedżerów

Reklama
Reklama

Rosnący wpływ polskich spółek na międzynarodowe grupy kapitałowe - choćby był głównie następstwem umacniania się naszej waluty - powinien cieszyć. Ponieważ polskie aktywa stają się coraz cenniejsze, zagraniczne przedsiębiorstwa nie mogą pomijać swoich polskich spółek córek w realizacji kluczowych strategii.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama