Być jak Grajewo
Czy "walutowy" wzrost sprzedaży sprawił, że polskie firmy wiele znaczą w międzynarodowych grupach? Oczywiście nie. Dla Accoru Orbis to wciąż zaledwie 2,7% przychodów całej grupy (w ostatnim kwartale wyniosły 1,67 mld euro), a w przypadku duetu ZT Kruszwica (koncern rolno-spożywczy Bunge) udział ten ledwo przekracza 1% (przychody amerykańskiej firmy wyniosły 5,45 mld USD). W przypadku Mostostalu Warszawa i Acciony (jej przychody to 984 mln euro) zauważalnie się zwiększył - z 2,5% do 3,2%. Oczywiście, jednak nie we wszystkich wypadkach polskie firmy mają tak bardzo marginalne znaczenie. Są wyjątki. Na przykład Pfleiderer Grajewo może się pochwalić, że jego przychody odpowiadały w tym roku już 26% przychodów grupy niemieckiego inwestora (spadły w I kw. do 217,9 mln euro), w porównaniu z 16% rok wcześniej.
A jak spółki z warszawskiej giełdy wypadły na tle "swoich" grup kapitałowych, jeśli chodzi o zyski? Biorąc pod uwagę fakt, że zyski spadły o około 20%, a złoty w stosunku do euro i dolara się o prawie tyle samo umocnił, bilans wychodzi mniej więcej na zero. Niewiele to jednak daje, bo po "drugiej stronie" - zagranicznych partnerów polskich spółek - o podobną generalizację zdecydowanie trudniej. Powód jest prosty - jest bardzo mało danych. Anglo-American, Provimi (inwestor Rolimpeksu) i Heineken (udziałowiec Żywca) podają wyniki finansowe co pół roku, a France Telecom i Accor w sprawozdaniach za kwartał ograniczają się tylko do wysokości przychodów. Wśród pozostałych spółek ciekawym przypadkiem ponownie jest Grajewo. Okazuje się bowiem, że bez polskiej firmy jej niemiecki inwestor najpewniej ogłosiłby straty. Pfleiderer zarobił na czysto tylko 0,5 mln euro, podczas gdy Pfleiderer Grajewo osiągnął zysk netto w wysokości 4,72 mln euro (analogiczna sytuacja miała miejsce rok wcześniej, ale różnice nie były tak wyraźne). Nic dziwnego, że to właśnie w Grajewie Niemcy wzniosą nową fabrykę płyt meblowych.
Banki, czyli liderzy
Bankom postanowiliśmy przyjrzeć się osobno. Dlaczego? Bo, po pierwsze, w ich wypadku trudno o porównywanie przychodów (w raportach finansowych wielu zagranicznych banków próżno szukać przyjętej w Polsce kategorii "przychody odsetkowe", są np. tylko "przychody odsetkowe netto", czyli już po odliczeniu kosztów). Po drugie, i chyba znacznie ważniejsze, rezultaty finansowe banków z GPW po raz kolejny okazały się rewelacyjne na tle firm z innych sektorów.
Giełdowe banki wchodzące w skład zagranicznych grup kapitałowych (a więc wszystkie z GPW poza PKO BP oraz DZ Bankiem Polska - jego inwestor nie jest spółką publiczną) zakończyły miniony kwartał z przychodami odsetkowymi wyższymi o 24% od notowanych rok wcześniej i zyskiem netto większym aż o ponad 40% - łącznie wynoszącym już prawie 1,16 mld złotych. Dodając do tego korzystne zmiany kursów walut, ich strategiczni inwestorzy naprawdę mają się z czego cieszyć. Tym bardziej, że sami przeciętnie - biorąc pod uwagę medianę wzrostu zysku netto w ich własnej walucie - poprawili swoje wyniki jedynie o ok. 19% (dziesięć banków, z wyjątkiem KBC, który ogłosi raport za miniony kwartał na początku czerwca, i AIB, który najbliższy raport przedstawi dopiero po połowie roku).