Reklama

Duże lewary - duży problem

Prawie 96,6% wyniosła redukcja zleceń na zakup akcji Grupy Lotos w transzy inwestorów indywidualnych. Oznacza to, że papiery będą musiały znacząco podrożeć, aby sporej rzeszy inwestorów zwróciły się koszty kredytu.

Publikacja: 07.06.2005 07:14

Mali inwestorzy złożyli 31,64 tys. zleceń kupna, łącznie na 257,8 mln akcji. Mogli kupić tylko 8,8 mln. Cena wynosiła 29 zł. Wygenerowali zatem popyt na ponad 7,5 mld zł. Porównując: oznacza to, że mogliby kupić cały KGHM i ComputerLand.

Jaki debiut?

Bardzo wielu inwestorów indywidualnych przy zapisach na walory Lotosu korzystało z kredytu. Od ceny, po jakiej zadebiutują w czwartek papiery spółki na GPW, zależy, czy i ile zarobią lub stracą na tej inwestycji. - Skala redukcji mnie nie dziwi. Uważam, że drobni inwestorzy, którzy kupili Lotos, nie są w tak komfortowej sytuacji, jak przy debiucie PKO BP. Wskazuje na to niewygórowany popyt ze strony inwestorów instytucjonalnych i zagranicznych. Myślę, że debiut może być lepszy niż np. Polmosu Białystok, który stracił, ale nie spodziewam się istotnych wzrostów - twierdzi Adam Ruciński, doradca inwestycyjny w TFI PZU.

Drogie lewary

Kiedy inwestorzy korzystający z kredytu mogą liczyć na osiągnięcie zysku? Przy założeniu, że gracz zaciągnął kredyt 10 razy większy od środków własnych, koszty pożyczki przypadające na jedną akcję Lotosu wynoszą od ok. 3,3 zł (BM BGŻ) do 7,8 zł (DM Banku Handlowego). Średnio, we wszystkich biurach maklerskich, 4,8 zł. W tej sytuacji kurs debiutu powinien być wyższy od ceny emisyjnej (29 zł) odpowiednio o 11,4% (koszt minimalny), 16,6% (koszt średni), prawie do 27% (koszt maksymalny). Dopiero wówczas inwestorzy posiłkujący się kredytem wyjdą na zero. Im wyższy lewar, tym koszt przypadający na akcję rośnie. Wyliczenia te nie uwzględniają prowizji maklerskich od zakupu i sprzedaży akcji. Z drugiej strony, koszt kredytu maleje w przypadku kwot przekraczających 100 tys. zł - wówczas niższe były prowizje kredytowe pobierane przez część biur.

Reklama
Reklama

W całej historii prywatyzacji (nie licząc debiutu ING BSK), akcje państwowych spółek na debiucie dały przeciętny zysk w wysokości ok. 22%. Nawet gdyby Lotos zadebiutował 25% powyżej ceny emisyjnej, to i tak inwestorzy posiłkujący się lewarem 1000% nie mieliby wielkich powodów do radości - zysk po odliczeniu kosztów kredytu (przy założeniu średniego ich poziomu - 4,8 zł na akcję) wyniesie zaledwie 3% środków własnych. Faktem niesprzyjającym wysokiej cenie debiutu jest niska stopa zwrotu z akcji spółek, które pojawiły się na parkiecie w tym roku - wyniosła ona przeciętnie zaledwie 6%.

Transza dla inwestorów

instytucjonalnych przydzielona

Wczoraj zostały przydzielone walory Lotosu w transzy inwestorów instytucjonalnych. W puli znalazło się łącznie 26,2 mln akcji serii B, z czego inwestorom krajowym przypadnie 16,5 mln akcji, a zagranicznym 9,7 mln. Spółka zbierze z emisji ponad 1 mld zł. Po ofercie Skarb Państwa będzie kontrolował ok. 58% walorów spółki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama