Wczoraj (choć jeszcze we wtorek minister skarbu Jacek Socha miał nadzieję, że nie dojdzie do pikiety przed budynkiem MSP) związkowcy przeprowadzili jednak protest. Chwilami było gorąco. Przez godzinę 250 osób (szacunki policji) skandowało m.in.: "Socha wynocha" i "My zrobimy wam kampanię, nikt na Wiejskiej (ulica, przy której mieści się Sejm - red.) nie zostanie". Do związkowców wyszedł sekretarz stanu Stanisław Speczik, który zapewniał ich, że ministerstwo nigdy nie było przeciwnikiem prywatyzacji PGNiG. Ci przekazali mu petycję, w której domagają się, aby PGNiG zadebiutowało na giełdzie najpóźniej do końca lipca.

Liderzy związkowców zostali zaproszeni do budynku resortu, gdzie ustalono, że do kolejnego spotkania dojdzie w najbliższy poniedziałek. Po spotkaniu Dariusz Matuszewski, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, zapowiedział, że rozpoczynają się przygotowania do strajku. - Do końca tygodnia zostaną przygotowane pytania do referendum strajkowego, aby mogło się ono rozpocząć we wtorek, jeśli zapowiadane na poniedziałek spotkanie zakończy się fiaskiem - powiedział Matuszewski. Nie krył też emocji. - Fakt, że minister Socha nie chciał się z nami spotkać i wysłał na spotkanie wiceministra, jest lekceważący dla związkowców. My nie rozmawiamy o jakimś małym zakładziku, tylko o dużej i ważnej spółce - stwierdził.

PAP