Zmiany kadrowe w ComputerLandzie wynikały z potrzeby bardziej przejrzystego podziału kompetencji między dyrektorem generalnym, który zajmował się dotychczas bieżącym kierowaniem firmą (był nim do wtorku Michał Danielewski) i prezesem (Tomaszem Sielickim), który odpowiadał za strategię.
Podział obowiązków
- Zdecydowaliśmy się na uporządkowanie relacji. Teraz prezes odpowiada za to, co firma robi na co dzień, a ja skoncentruję się na jej długoterminowych planach - tłumaczył na wczorajszej konferencji T. Sielicki, od wtorku prezydent grupy ComputerLand. Taki model jest często spotykany w światowych korporacjach. Z polskich firm podobnie pracuje Grupa ITI, w której stanowisko prezydenta piastuje Jan Wejchert. Mimo że roszady kadrowe były konsultowane z akcjonariuszami i zarządzającymi, zostały chłodno przyjęte przez inwestorów. Kurs ComputerLandu spadł w środę o 1,6%, do 97 zł.
T. Sielicki skoncentruje się teraz na rozbudowie grupy kapitałowej. - Proces konsolidacji będzie się nasilał. Chcemy w tym roku na ten cel wydać dwa razy więcej pieniędzy niż w 2004 r. - mówił. Budżet na akwizycje to ok. 60 mln zł.
Ekspansja na Wschodzie