Już raporty kwartalne wskazywały, że zeszły rok był fatalny dla łódzkiej firmy. Opublikowane teraz sprawozdanie roczne zawiera jeszcze słabsze wyniki. Zgodnie z nim, strata operacyjna sięgnęła w 2004 roku prawie 2,3 mln zł, a netto 3,1 mln zł. Po czterech kwartałach spółka podawała, że jest na minusie odpowiednio 1,47 mln zł i 1,99 mln zł. Dla przedsiębiorstwa, które od pewnego czasu generuje sprzedaż na poziomie kilku milionów złotych rocznie, to kolosalne różnice. W zeszłym roku przychody producenta odzieży spadły o 24,5%, do 4,8 mln zł (wolumen sprzedaży wyrobów pod własną marką zmniejszył się aż o 62,5%). Próchnik przetrwał tylko dlatego, że ponad 70% wpływów zapewnił mu przerób uszlachetniający realizowany dla Hugo Bossa. A Niemcy płacą terminowo.
Główną przyczyną drastycznego powiększenia strat było utworzenie rezerwy na zobowiązanie sporne. W 2003 r. firma zaliczyła do przychodów finansowych kredyt z Pekao, wynoszący 546 tys. zł. Zrobiła to, ponieważ, jej zdaniem, kredyt się przedawnił. - Spółka opierała się na opiniach prawników, do których audytor nie zgłosił zastrzeżeń - twierdzi Mikołaj Habit z zarządu Próchnika. W maju tego roku spółka otrzymała jednak zawiadomienie o wszczęciu egzekucji. Pekao wystawiło bowiem bankowy tytuł egzekucyjny, opiewający na ponad 0,7 mln zł. - Uważamy, że działania banku są bezpodstawne. Wystąpiliśmy już do sądu o pozbawienie tytułu wykonalności. Uważamy, że będzie najlepiej, jeśli spór rozstrzygnie sąd - mówi M. Habit. Na wszelki wypadek, zgodnie z opiniami audytora i zasadą ostrożności, przedsiębiorstwo utworzyło jednak rezerwę w kwocie odpowiadającej wysokości roszczeń wysuwanych przez bank. Będzie mogło ją rozwiązać, jeśli wygra w sądzie. Wtedy jego wyniki poprawią się. Roczne dane są gorsze od kwartalnych także dlatego, że firma utworzyła rezerwę na produkty zwrócone w 2005 roku, a zakupione w roku poprzednim. Wyniosła 384 tys. zł. - Postąpiliśmy zgodnie z zaleceniem audytora - informuje M. Habit.
W I kwartale 2005 r. Próchnik miał 0,9 mln zł przychodów i 0,74 mln zł straty netto. Dzięki niedawnemu podwyższeniu kapitału firma zredukowała zobowiązania o 2,7 mln zł (konwersja na akcje) i zainkasowała w gotówce 15 mln zł. Po kilku latach przerwy znów ma dodatnie kapitały własne, a jej płynność finansowa wcześniej bliska zeru, radykalnie się poprawiła. To mogło sprowokować Pekao do działania. Próchnik ma jednak bardzo duże potrzeby. Jego plany to - jak napisał w liście do akcjonariuszy prezes Jacek Pudło - zwiększenie produkcji (i eksportu) wyrobów pod własną marką, rozszerzenie asortymentu czy budowa własnej sieci salonów.