Wczorajsze zwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy Comarchu przeznaczyło cały zysk za 2004 r. na kapitał zapasowy. - Spółka potrzebuje pieniędzy na rozwój i wszystko, co wypracowuje, przeznaczane jest na ten cel - uzasadniał Janusz Filipiak, prezes i z żoną największy akcjonariusz Comarchu. Taka polityka, jak zapewnia, ma być kontynuowana także w kilku następnych latach.
Inwestycje będą miały na celu m.in. umocnienie pozycji spółki na rynkach zagranicznych: w naszym regionie Europy, ale także w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej. - Chcemy zwiększać swoją obecność w tych miejscach - mówił J. Filipiak.
Prezes poinformował także, że Comarch chce wyhamować tempo powiększania zatrudnienia. W ub.r. informatyczna spółka przyjęła około 400 osób. W tym roku liczba pracowników powiększy się o mniej niż 10%, czyli o 150. - To ważna informacja, bo świadczy, że utrzymujemy dyscyplinę kosztów, wśród których do najbardziej znaczących należą koszty osobowe - zwrócił uwagę prezes Comarchu.
J. Filipiak podtrzymał prognozę, zgodnie z którą w tym roku Comarch osiągnie 20-proc. wzrost przychodów. W 2004 r. grupa miała 330 mln zł obrotów i zarobiła 14,1 mln zł.
PAP