Spośród 196 firm, które notowane były na ostatniej sesji 2004 roku i 30 czerwca 2005 roku oraz dodatkowo ich akcje były na tyle płynne, że zawarto nimi przynajmniej jedną transakcję w obu tych dniach, kursy 80 poszły w górę i 114 spadły. Notowania dwóch nie zmieniły się. Średni wzrost notowań wyniósł 22,1%. Jeśli nie uwzględnić trzech spółek, których kursy zwyżkowały ponad 100%, wskaźnik ten obniża się o 17,6%. Średnia strata wyniosła 18,6%, w tym kursy 20 spółek spadły przynajmniej o 1/3. Sytuacja jest inna niż w dwóch pierwszych latach hossy - w I półroczu 2003 roku, a szczególnie w I półroczu 2004 roku, przewaga liczbowa spółek rosnących nad malejącymi była istotna. Mimo znacznego rozwarstwienia rynku indeksy regularnie biją rekordy.
Inaczej niż w indeksach
Półroczne zestawienie prezentujemy w podziale na cztery kategorie firm: duże (large-caps), średnie (mid-caps), małe (small-caps) i najmniejsze (micro-caps). Jedynym kryterium decydującym o przydziale do poszczególnych kategorii była kapitalizacja, a dokładnie jej średnia (policzona jako połowa sumy wartości rynkowej z 31 grudnia 2004 roku i 30 czerwca 2005 roku) wartość w I półroczu 2005 roku. Uszeregowane od największej do najmniejszej spółki giełdowe podzieliliśmy na 10 równych części, czyli na decyle. Firmy znajdujące się w pierwszym decylu (22 przedsiębiorstwa) zaliczyliśmy do grupy największych, z 2-4 decyla do średnich, z 5-7 do małych, resztę uznaliśmy za najmniejsze przedsiębiorstwa. Pod uwagę wzięliśmy tylko te firmy, które notowane były na giełdzie przez całe półrocze.
Konsekwencje takiego podziału są dość interesujące. Mianowicie do grupy średnich przedsiębiorstw spadają wszystkie firmy informatyczne, w tym również Prokom. Wśród 22 gigantów znalazło się 10 banków i 4 z 6 zagranicznych firm notowanych na GPW. Granica między dużymi i średnimi spółkami przebiega na poziomie 2 mld zł. Ostatni w gronie największych przedsiębiorstw Boryszew miał w I półroczu średnią wartość rynkową 2,1 mld zł.
Firmy krajowe w cieniu