W ubiegłym roku poprzedni zarząd PKN Orlen podpisał z rządem czeskim wartą 13,05 miliarda koron (ponad 500 milionów dolarów) warunkową umowę przejęcia największej czeskiej spółki petrochemicznej Unipetrol. Partnerem Orlenu w tej transakcji jest czeski Agrofert, związany z biznesmenem Andriejem Babisiem.
Spółka ta ma przejąć część chemicznych aktywów Unipetrolu - akcje w pięciu spółkach czeskiego koncernu. Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" napisała, że PKN zobowiązał się sprzedać Agrofertowi aktywa chemiczne za łączną sumę 103 milionów euro. Jednak, zdaniem doradców Orlenu, wartość tych aktywów jest znacznie wyższa. - Obecny zarząd przedstawił radzie nadzorczej strategię postępowania, zakładającą minimalizację negatywnych skutków realizacji umów z Agrofertem. Elementy tej strategii są obecnie przedmiotem rozmów z Agrofertem i jako takie nie mogą być ujawnione - podał wczoraj PKN Orlen.
Wyceny czeskich aktywów chemicznych płocka spółka nie ujawniła.
Wczoraj przedstawiciele czeskiego Agrofertu byli nieuchwytni. PKN zapowiedział, że sprawa nie wpłynie na jego plany ekspansji w Czechach. - Zdaniem obecnego zarządu, fakt istnienia wspomnianych umów nie zmienia pozytywnej opinii na temat obecności na rynku czeskim. Zarząd koncernu jest przekonany co do możliwości uzyskania satysfakcjonującej stopy zwrotu z tej inwestycji, co zostanie przedstawione inwestorom zgodnie z planem w drugiej połowie września - napisał Orlen.
Reuters