- Zwróciliśmy się do polskiej spółki o wyrażenie zgody na odtajnienie umowy dotyczącej sprzedaży należących do państwa akcji Unipetrolu - powiedziała PARKIETOWI Petra Krainová, rzeczniczka Funduszu Majątku Narodowego (czeskiego odpowiednika MSP).
Władze w Pradze chcą w ten sposób przeciąć wszelkie spekulacje o korupcji, która towarzyszyła rzekomo sprzedaży Unipetrolu. Wcześniej czeski minister finansów Bohuslav Sobotka kilkakrotnie zapewniał, że prywatyzacja spółki była całkowicie czysta.
- Dokument przesłaliśmy w środę faksem do zarządu Orlenu - powiedziała P. Krainová. - Teraz czekamy na odpowiedź. Kiedy moglibyśmy się jej spodziewać, na razie nie wiemy - dodała.
- Wczytamy się bardzo uważnie w tę prośbę i jak najszybciej damy odpowiedź - powiedział Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu. Być może nastąpi to jeszcze w tym tygodniu. Pytany o to, jakiej odpowiedzi można się spodziewać, D. Piekarz stwierdził tylko: - Zawsze byliśmy za transparentnością.
Odtajniona mogłaby być również druga, budząca wiele kontrowersji, czeska umowa zawarta przez Orlen w 2004 roku. Chodzi o porozumienia dotyczące odsprzedania firmie Agrofert Holding większościowych pakietów akcji pięciu spółek chemicznych należących do grupy Unipetrol: Chemopetrol, Kaučuk, Paramo, Agrobohemie i Aliachem. Chęć ujawnienia części zapisów tej umowy wyraził niedawno właściciel Agrofertu Andrej Babiš. We wtorek czeska spółka wystosowała do Orlenu zapytanie w tej sprawie. Proponuje w nim ujawnić m.in. ceny, warunki i ostateczne terminy sfinalizowania transakcji, a także wysokości ewentualnych kar za niedopełnienie warunków umowy.