Trochę strachu mogła napędzić inwestorom sesja z 2 września. W jej trakcie, przy gigantycznym wolumenie (4,27 mln akcji) notowania wzrosły do 63,5 zł. Ostatecznie jednak zakończyły dzień na dużo niższym poziomie - 60,9 zł. Na wykresie świecowym pojawiła się pesymistyczna formacja spadającej gwiazdy. Potwierdziła ją kolejna spadkowa sesja. Mimo że od tego czasu przeważają niedźwiedzie, posiadacze papierów paliwowej spółki nie powinni spieszyć się ze sprzedażą akcji. Dotychczasowa historia hossy pokazuje, że spadkowe korekty nie były uciążliwe i ani razu nie doprowadziły do przełamania linii trendu wzrostowego. Dlatego z decyzją o realizacji zysków najlepiej poczekać do momentu, kiedy pokonana zostanie najszybsza linia rynku byka, która znajduje się tuż poniżej 55 zł. Jeżeli do tego dojdzie, notowania powinny obniżyć się do kolejnego wsparcia na 50 zł.