W 2006 roku Nafta Polska zamierza, na podstawie wyników Grupy Lotos i zaawansowania jej inwestycji w tzw. instalacje do zgazowania ciężkich pozostałości po przerobie ropy, określić, w jakim trybie będzie dalej prywatyzować spółkę. Według Adama Sęka, prezesa Nafty, transakcja mogłaby nastąpić w ciągu sześciu-dwunastu miesięcy od momentu podjęcia tej decyzji.
Sprzedaż w dwóch etapach
- Najlepiej byłoby, gdyby był to inwestor strategiczny, który ma dostęp do złóż ropy naftowej - stwierdził prezes Sęk. Najbardziej prawdopodobnym wariantem jest, jego zdaniem, sprzedaż akcji w dwóch etapach: najpierw znaczącego, choć mniejszościowego, pakietu, a później pozostałych walorów Lotosu. Nafta Polska, która dziś ma 51,9% papierów, miałaby otrzymać dodatkową premię, ponieważ w II etapie oddałaby kontrolę nad spółką. Skarb Państwa (właściciel 100% akcji Nafty Polskiej) bezpośrednio kontroluje 6,93% walorów gdańskiej rafinerii.
Czy prognozy wzrosną?
Jak już wspomniano, o strategii prywatyzacyjnej miałyby zadecydować tegoroczne wyniki Grupy Lotos. Zgodnie z ogłoszoną w połowie roku prognozą, skonsolidowany zysk netto spółki powinien wynieść ok. 404 mln zł. - Po raz kolejny powtarzam: podtrzymuję tę prognozę - powiedział wczoraj prezes Lotosu Paweł Olechnowicz.