- To nie jest nasze działanie odwetowe - zapewniał wczoraj Cezary Smorszczewski, wiceprezes Orlenu. Według niego, wniosek w sprawie Atlantiku to wymóg proceduralny. - Niesiemy pewien element kultury korporacyjnej - dodał C. Smorszczewski.
Nadużyli praw akcjonariusza?
Płocka spółka poprosiła w poniedziałek czeski nadzór o zbadanie poczynań Atlantiku dotyczących Unipetrolu. Chodzi o to, czy nie doszło do publikacji nieprawdziwych informacji nt. ceny zakupu akcji Unipetrolu przez Orlen oraz wprowadzających w błąd informacji nt. wyceny papierów czeskiej spółki (w rekomendacjach widniały ceny 280-411 CZK za walor Unipetrolu). Zdaniem wiceprezesa Orlenu, Atlantik nie ujawnił także konfliktu interesów: w sierpniu wskazywał, że wezwanie na akcje Unipetrolu może się odbyć po cenie 120-150 CZK, a jednocześnie sam oferował Orlenowi sprzedaż walorów po 192 CZK.
W opinii C. Smorszczewskiego projekty uchwał, jakie przygotowano na NWZA Unipetrolu (odbyło się ono z inicjatywy Atlantiku) mogły mieć charakter wrogiego działania. - Mogło dojść do nadużycia prawa przysługującego akcjonariuszowi mniejszościowemu - powiedział wiceprezes. To także miałaby zbadać czeska komisja.
Atlantik to jeden z mniejszościowych akcjonariuszy Unipetrolu. Pod koniec sierpnia, tuż przed NWZA, miał 7,95% akcji, teraz - ok. 2,3%.