S. Pająk sądzi, że nowy dziennik Agory może (choć nie musi) polegać na podzieleniu "Gazety Wyborczej" na dwie części. Treści lżejsze w tonie zostaną przeniesione do "gazety środka", a poważniejsze, opiniotwórcze pozostaną w GW. Może to być ryzykowny zabieg, ale niewykluczone, że zakończy się sukcesem, jeśli tylko łącznie dwa dzienniki będą mieć większą liczbę czytelników, większy nakład sprzedany i wyższe przychody niż sama Gazeta. Na razie - pisze analityk CDM Pekao - nie ma podstaw, aby oceniać - nawet w przybliżeniu - wpływ nowego dziennika na wartość godziwą przedsiębiorstwa.

Raport biura został opublikowany, zanim Agora podała wyniki za III kwartał. Mimo to analityk przewidywał, że wyniki nie wywołają pozytywnej reakcji rynku, bo inwestorzy będą mieć w pamięci zapowiedzi słabszego IV kwartału. Agora podawała wcześniej, że na wynikach w tym okresie odbiją się koszty promocji nowego projektu. Dodatkowo nie wiadomo, czy nowy tytuł podwyższy wartość spółki. W IV kwartale firma zaksięguje też odpis wynikający z Międzynarodowych Standardów Sprawozdawczości Finansowej. Zgodnie z nim, wynagrodzenia pracowników w postaci akcji zostaną zajęte jako koszt spółki. (Agora podała w piątek, że będzie to 7 mln zł).

Raport CDM został opublikowany, gdy akcja Agory kosztowała 62,7 zł. "Uważamy, że bieżąca wycena odzwierciedla już spore zagrożenie związane z możliwym wzrostem konkurencji na rynku dzienników" - pisze S. Pająk.

Uznał też, że rynek już zdaje sobie sprawę, że utrzymanie w długim terminie zatrudnienia w Agorze na obecnym poziomie wymusi na spółce kroki rozwadniające wartość akcji. Może to być np. emisja nowych walorów lub wyższe koszty osobowe.

Analityk podnosi fundamentalny rating dla Agory z "redukuj" do "trzymaj", a rekomendację do "neutralnie" z "niedoważaj".