Spółka szacuje swój udział w polskim sektorze przewozów lotniczych na około 35%. Chce rosnąć razem z rynkiem, który - jak zakłada LOT - do 2010 r. będzie się zwiększał średniorocznie o 12 - 14%, z czego 1/4 przypadać będzie na tradycyjne linie, a reszta - na niskokosztowe.
Lepiej niż w budżecie
W ciągu trzech kwartałów firma przewiozła 2 786 tys. pasażerów, o kilkanaście tysięcy mniej, niż planowała i o nieco ponad 100 tys. więcej niż w tym samym okresie 2004 r. Przychody okazały się jednak wyższe niż ujęte w budżecie (ale o około 150 mln zł niższe niż przed rokiem). Wyniosły 2,16 mld zł. Jednocześnie o ponad 60 mln zł niższe od zakładanych były koszty. W porównaniu z notowanymi w 2004 r. spadły o ponad 230 mln zł. Takie są w ocenie zarządu efekty realizacji programu "500 mil", zakładającego trwałe obniżenie kosztów operacyjnych w latach 2005 - 2006 o 18%, czyli o 500 mln zł. W tym roku spółka miała ściąć wydatki o 300 mln zł. Już wiadomo, że będzie to około 350 mln zł. Na przyszły rok zostaje 150 mln zł. Redukcje mają dotyczyć bardzo różnych sfer działalności. Nie omijają zatrudnienia. Załoga firmy zmniejszyła się o ponad 600 osób, do około 3,2 tys.
Spadek kosztów poprawił rezultaty przedsiębiorstwa. Był tym trudniejszy, że w tym roku mocny złoty nie pomagał spółce, a drożejące paliwo bardzo jej szkodziło. - Musieliśmy na nie wydać o około 50 mln zł więcej, niż przewidywaliśmy - wyjaśnia prezes Marek Grabarek. - Mimo to wynik z podstawowej działalności po trzech kwartałach to 157 mln zł w porównaniu z niespełna 70 mln zł, jakie zaplanowaliśmy i jakie wypracowaliśmy w tym samym czasie zeszłego roku - informuje. Zysk neto sięgnął prawie 195 mln zł (79 mln zł przed rokiem i 35 mln zł w planach). Pomogło mu dodatnie saldo (70 mln zł) działalności finansowej, w tym transakcje zabezpieczające dotyczące walut i paliwa. - Ale to apogeum naszych wyników w tym roku. Kończy się sezon. Ostatni kwartał tradycyjnie jest słaby - przypomina prezes.
Sprzedaż aktywów później