Reklama

LOT się wznosi

Ponad 100 mln zł zysku z podstawowej działalności chce mieć w tym roku LOT. W przyszłym nie zamierza spuścić z tonu.

Publikacja: 17.11.2005 06:27

Spółka szacuje swój udział w polskim sektorze przewozów lotniczych na około 35%. Chce rosnąć razem z rynkiem, który - jak zakłada LOT - do 2010 r. będzie się zwiększał średniorocznie o 12 - 14%, z czego 1/4 przypadać będzie na tradycyjne linie, a reszta - na niskokosztowe.

Lepiej niż w budżecie

W ciągu trzech kwartałów firma przewiozła 2 786 tys. pasażerów, o kilkanaście tysięcy mniej, niż planowała i o nieco ponad 100 tys. więcej niż w tym samym okresie 2004 r. Przychody okazały się jednak wyższe niż ujęte w budżecie (ale o około 150 mln zł niższe niż przed rokiem). Wyniosły 2,16 mld zł. Jednocześnie o ponad 60 mln zł niższe od zakładanych były koszty. W porównaniu z notowanymi w 2004 r. spadły o ponad 230 mln zł. Takie są w ocenie zarządu efekty realizacji programu "500 mil", zakładającego trwałe obniżenie kosztów operacyjnych w latach 2005 - 2006 o 18%, czyli o 500 mln zł. W tym roku spółka miała ściąć wydatki o 300 mln zł. Już wiadomo, że będzie to około 350 mln zł. Na przyszły rok zostaje 150 mln zł. Redukcje mają dotyczyć bardzo różnych sfer działalności. Nie omijają zatrudnienia. Załoga firmy zmniejszyła się o ponad 600 osób, do około 3,2 tys.

Spadek kosztów poprawił rezultaty przedsiębiorstwa. Był tym trudniejszy, że w tym roku mocny złoty nie pomagał spółce, a drożejące paliwo bardzo jej szkodziło. - Musieliśmy na nie wydać o około 50 mln zł więcej, niż przewidywaliśmy - wyjaśnia prezes Marek Grabarek. - Mimo to wynik z podstawowej działalności po trzech kwartałach to 157 mln zł w porównaniu z niespełna 70 mln zł, jakie zaplanowaliśmy i jakie wypracowaliśmy w tym samym czasie zeszłego roku - informuje. Zysk neto sięgnął prawie 195 mln zł (79 mln zł przed rokiem i 35 mln zł w planach). Pomogło mu dodatnie saldo (70 mln zł) działalności finansowej, w tym transakcje zabezpieczające dotyczące walut i paliwa. - Ale to apogeum naszych wyników w tym roku. Kończy się sezon. Ostatni kwartał tradycyjnie jest słaby - przypomina prezes.

Sprzedaż aktywów później

Reklama
Reklama

Ubiegły rok spółka zakończyła stratą z podstawowej działalności w wysokości 14,3 mln zł i zyskiem netto 18 mln zł. Jak będzie w tym roku? - Sądzę, że zysk z podstawowej działalności powinien sięgnąć co najmniej 100 mln zł wobec planowanych 65 mln zł - odpowiada prezes. - Chcielibyśmy, żeby w przyszłym roku też było to ponad 100 mln zł. Zdaniem M. Grabarka, wynik netto może sięgnąć około 150 mln zł, o około 100 mln zł mniej, niż zakładano. - Bo nie będzie uwzględniał przewidzianych w budżecie operacji na aktywach, do których po prostu nie dojdzie - tłumaczy prezes. Spółka nie rezygnuje ze sprzedaży aktywów niezwiązanych z podstawową działalnością, ale transakcje przesuną się na przyszły rok (czytaj ramka).

Centralwings, firma zależna LOT-u z sektora przewoźników niskokosztowych, zakończy rok pod kreską, być może straci kilkanaście milionów złotych. - Zakładamy, że próg rentowności osiągnie w 2008 r., a wcześniejsze straty zbilansuje z zyskami w 2010 roku - mówi prezes Grabarek.

Najlepsza ścieżka

W najbliższych dniach LOT otrzyma od JPMorgan wycenę i analizę dotyczącą ewentualnego upublicznienia. - Jestem przekonany, że to dla nas najlepsza ścieżka. Podtrzymuję opinię, że do oferty może dojść w II kwartale 2006 r., jeśli koniunktura będzie sprzyjająca. To dobry sposób na uporządkowanie akcjonariatu (chodzi o sprzedaż akcji przez syndyka masy upadłości Swissaira - red.) - twierdzi prezes.

LOT może przy okazji podwyższyć kapitał. - Ale to nie jest rozstrzygające. To nie będzie z naszego punktu widzenia bardzo istotna kwota, a tym bardziej kwestia być albo nie być - zapewnia prezes. Skarb Państwa ma 68% akcji. Musi zachować większościowy udział.

Pakiet Pekao na sprzedażZdaniem prezesa LOT-u Marka Grabarka, akcjonariusze spółki opowiadają się za sprzedażą wszystkich aktywów niezwiązanych z podstawową działalnością, w tym akcji Pekao, którymi przewoźnik został dokapitalizowany. - Mamy ich około 3,5 mln. Nie musimy się ich pozbywać ze względu na potrzeby finansowe czy płynność. Takiej konieczności absolutnie nie ma. Z drugiej strony, ich sprzedaż przyczyniłaby się do większej przejrzystości bilansu - tłumaczy prezes. Kiedy dojdzie do transakcji? - Myślę, że w przyszłym roku - odpowiada. - Nie możemy zrobić tego później ze względów podatkowych. W 2001 r. mieliśmy bardzo dużą stratę, przyszły rok jest więc zgodnie z prawem ostatnim, kiedy możemy ją potraktować jako tarczę podatkową.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama