URTiP zakończył właśnie analizę rynku dostępu do sieci stacjonarnych. Stwierdził to, co korzystający z telefonów wiedzą od dawna - TP stosując promocje opłat za przyłączenie "psuje" rynek. Średnia cena tej usługi u operatora wyniosła w 2004 r. 11,02 zł. Tymczasem rzeczywisty koszt "podciągnięcia" kabla do lokalu i przyznania numeru oscyluje w granicach 100-300 zł.

TP, jako duża firma, może sobie pozwolić na takie rabaty. Odbija sobie w późniejszym abonamencie. Nie mogą tego mniejsi operatorzy. Co więcej, warunkiem promocji jest pozostanie w TP przez okres trwania umowy. Inaczej abonent zwraca koszty instalacji. Wiąże to klienta z operatorem, na czym cierpi konkurencja.

Przy formułowaniu decyzji regulator uwzględnił strukturę rynku, na którym TP wciąż dysponuje około 91,5% wszystkich linii abonenckich. "W sytuacji, kiedy przedsiębiorca kontroluje trudną do powielenia infrastrukturę, mamy do czynienia ze znaczącą barierą wejścia na rynek dla potencjalnych nowych graczy" - czytamy w piątkowym komunikacie Urzędu.

Stwierdzenie, że na rynku dostępu i abonamentu nie ma konkurencji, umożliwia URTiP-owi większą ingerencję w cenniki TP (np. poprzez weryfikację rzeczywistych kosztów). Dodatkowo zmusza TP do znacznie wcześniejszego ogłaszania wszelkich ofert.

Zanim decyzja URTiP-u uprawomocni się, musi być jeszcze konsultowana z branżą. Termin na nadsyłanie uwag upływa 19 grudnia.