Zgodnie z zapowiedzią premiera Kazimierza Marcinkiewicza, wczoraj minister skarbu Andrzej Mikosz rozmawiał z prezesami - Orlenu Igorem Chalupcem i Grupy Lotos Pawłem Olechnowiczem o sytuacji na polskim rynku paliw. Uzyskał od nich zapewnienie, że po ewentualnym podniesieniu akcyzy na benzynę, firmy paliwowe będą "prowadzić politykę umożliwiającą zamortyzowanie skutków podwyżki dla konsumentów". Innymi słowy, nawet gdyby akcyza podskoczyła o 25 groszy na litrze, czyli o tyle, o ile zmniejszono ją we wrześniu, nie wywoła to skokowego wzrostu cen detalicznych.
O ile wzrośnie akcyza?
Czy Ministerstwo Finansów zamierza właśnie o tyle podnieść podatek? - Skala podwyżki akcyzy nie jest jeszcze przesądzona. Być może uda się wstrzymać jej podniesienie jeszcze przez jakiś czas - powiedziała wczoraj szefowa resortu Teresa Lubińska. Dodała, że sama jest zwolenniczką powrotu do stawki sprzed września, jednak innego zdania jest premier Marcinkiewicz. - Decyzja w tej sprawie zostanie podjęta w piątek lub w poniedziałek, po powrocie do Polski szefa rządu - dodała.
Jaka będzie polityka koncernów? - Jeżeli nie będzie żadnych nadzwyczajnych zdarzeń, Orlen spodziewa się dalszego spadku cen paliw - powiedział prezes Igor Chalupec. Dodał, że ceny detaliczne paliw w Polsce spadają od września, kiedy osiągnęły maksymalną wartość.
A jeśli rząd zdecydowałby się jednak na podwyżkę akcyzy? Ceny na stacjach wzrosłyby, jednak na pewno nie skokowo, bo gwałtowne ich podniesienie spowodowałoby załamanie się wzrostu popytu. - Dlatego w interesie koncernu i rynku jest zamortyzowanie tego wzrostu - stwierdził Chalupec.