Kiedy możemy spodziewać się rozwiązania konfliktu. Czy jest szansa, że nastąpi to w 2006 r.?
Chciałbym, aby nastąpiło to jak najszybciej. Zastrzegam jednak, że nie wszystko zależy od mojej woli. Proszę pamiętać, że jest kilka innych ważnych elementów, np. sprawność działania państwa, sądu w Brukseli. Oczywiście życzę Polsce i sobie, żeby sprawa miała finał w 2006 r.
Czy w rozwiązywanie sporu wpisane jest zaskarżenie wyroku Trybunału Arbitrażowego?
Tak. Poleciłem zaskarżyć wyrok. Skarga do sądu została złożona.
Tak ma wyglądać ugoda? To raczej wojna.
To nam ją wypowiedziano. Zaskarżyliśmy wyrok, bo niezależnie od ewentualnych rozmów musimy wykonywać takie działania, które bronią interesów Polski.
Czy w ramach tej obrony zamierza Pan wystąpić o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej z 1999 r.?
Analizujemy kwestie związane nie tylko z zasadnością takiego wniosku, ale też ze wszystkimi skutkami, jakie by to miało z punktu widzenia naszej pozycji. Proszę pamiętać, że nie jest to wyłącznie sprawa związana z ważnością lub nieważnością umowy prywatyzacyjnej, ale także może to nieść skutki prawne w związku z umową o ochronie inwestycji. Jeżeli nieważność umowy prywatyzacyjnej nastąpiła w wyniku działań organów państwa polskiego, to może nadal powodować sytuację, że Eureko będzie przysługiwać roszczenie odszkodowawcze. To, że zainwestowało w akcje PZU, jest przecież faktem. Dlatego samo unieważnienie umowy nie oznacza więc, że wyjdziemy z konfliktu z tarczą. Należy ustalić, jaki charakter ma ta nieważność, kto zawinił itp. Decyzja jest więc poważna, a nadto pewne informacje, jakie posłużyć mogą, jako przesłanki do jej podjęcia, są dopiero gromadzone w prokuratorskim postępowaniu nadzorowanym przez prokuratora krajowego Janusza Kaczmarka.
Kiedy można spodziewać się zakończenia postępowania? Czas nagli.
Nie sądzę, żeby czynności śledcze zakończyły się w tym roku. Młyny wymiaru sprawiedliwości mielą powoli.
Czy podobały się Panu warunki ugody, jakie udało się wynegocjować ministrowi Jackowi Sosze?
Uważam, że nie są to warunki najkorzystniejsze dla PolskiAle dzisiaj istnieją przesłanki, na podstawie których można twierdzić, że należy negocjować lepsze warunki.
Pan Kazimierz Marcinkiewicz, zanim został premierem, mówił, że konflikt wokół PZU można by było rozwiązać odkupując od Eureko akcje PZU, by następnie sprzedać je na giełdzie. Zna Pan taki scenariusz?
Tak znam.
I jak Pan go ocenia?
Jest to bardzo interesująca opcja.
Wymieni Pan prezesa PZU Cezarego Stypułkowskiego?
Nie widzę potrzeby. Zarząd majątkowego PZU działa bardzo dobrze. Można mieć jednak zastrzeżenia do tego, co się działo w PZU Życie i PTE PZU. Ale rozumiem, że pan Stypułkowski nie miał swobody, także politycznej, aby te spółki zrestrukturyzować.
Prospekt Ruchu leży w KPWiG. Kiedy firma zadebiutuje na giełdzie?
Najpierw chcę zmienić statut spółki, aby zapewnić ochronę misji Ruchu, który jest jedynym podmiotem w Polsce zobowiązanym do przyjęcia każdego tytułu prasowego do dystrybucji.
To chyba nie jest trudne. Wystarczy zwołać walne zgromadzenie.
Tak.
Kiedy więc będzie można kupić akcje Ruchu? I czy będzie to wyłącznie nowa emisja, czy Skarb Państw również sprzeda akcje?
Myślę, że w I połowie 2006 r. Tak. Rozważamy również sprzedaż akcji w ofercie.
Jakie inne spółki Skarbu Państwa mogą znaleźć się na giełdzie? Pański poprzednik miał dość bogate plany: Elektrownia Kozienice, grupa Enea.
Podjąłem decyzję o wstrzymaniu prywatyzacji Elektrowni Kozienice, bo spółkę należy wzmocnić. Niestety, po poprzednikach odziedziczyliśmy sektor energetyczny z ogromnymi zobowiązaniami wewnętrznymi, np. z tytułu rozwiązania umów KDT. Dlatego konieczne jest wstrzymanie prywatyzacji, bo w innym razie przedsiębiorstwa zostałyby sprzedane inwestorom zagranicznym dużo taniej. Jeśli chodzi o Elektrownię Kozienice, to chcemy ją zintegrować z innym podmiotem.
Eneą?
...
A pozostałe projekty? Mówił Pan o ofercie publicznej jednej ze spółek węglowych. Rozumiem, że chodzi o Jastrzębską Spółkę Węglową.
To pan powiedział, nie ja. Planujemy debiut jeszcze jednej firmy z branży górniczej, ale nie kopalni. Chcemy sprzedać również pakiety akcji w ZA Puławy i ZCh Police.
A GPW - czy stanie się spółką prywatną i publiczną, czego chciał Jacek Socha? To, że jest spółką Skarbu Państwa, ogranicza jej możliwości rozwoju i ekspansji.
9 grudnia mam otrzymać rekomendacje doradcy prywatyzacyjnego. Dopiero wtedy podejmę decyzję. To prawda, że status GPW uniemożliwił jej np. zakup giełdy w Wilnie, dlatego należy rozważyć, czy i jak pomóc jej w ekspansji. Musimy mieć jednak pewność, że po prywatyzacji decyzje będą zapadać w Warszawie. Nasza giełda ma bowiem dzięki reformie emerytalnej ogromny potencjał. I to trzeba wykorzystać w interesie całej gospodarki.
Wspominał Pan także, że nie powinno się ograniczać możliwości ekspansji także w przypadku PKO BP, który również ma problemy ze względu na państwowe pochodzenie. Jak można ograniczyć udział Skarbu Państwa w akcjonariacie? Bank wypracowuje ogromne zyski, nie więc sensu sztucznie podnosić kapitału.
Zgadzam się z tym. Ale możemy sprzedać część akcji bądź np. dokapitalizować nimi państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego.
Kiedy zapadną decyzje?
Na pewno nieszybko.
Dziękuję za rozmowę.