- To interesujący projekt - tak pomysł połączenia Orlenu z Lotosem oceniał niedawno minister skarbu Andrzej Mikosz. - Byłoby to niewątpliwie stworzenie polskiego koncernu naftowego, który miałby większą zdolność do konkurowania na rynku europejskim - mówił. - To nie jest pomysł z gatunku fikcji - twierdzi minister gospodarki Piotr Woźniak. Także inni przedstawiciele partii rządzącej ciepło wypowiadają się o ewentualnej fuzji spółek: Klub parlamentarny PiS przygląda się temu pomysłowi z zainteresowaniem - mówi poseł Artur Zawisza, przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki. - Jesteśmy za stworzeniem silnego środkowoeuropejskiego gracza, który będzie w stanie wchłaniać kolejne podmioty - przekonuje.
Wkrótce analiza
Zdeklarowanym przeciwnikiem połączenia obu organizmów od dawna jest prezes Grupy Lotos Paweł Olechnowicz. Większą elastyczność wykazuje prezes Orlenu Igor Chalupec: Jeśli będzie konkretny plan fuzji z Lotosem, odniesiemy się do niego - mówił.
Taki plan może się wkrótce pojawić. W styczniu prace nad nim rozpocznie Nafta Polska. - Czekamy teraz na strategie firm, bo one będą niezbędne do sporządzenia analizy połączenia koncernów. Przygotowujemy się do opracowania takiej analizy - deklaruje Bogusław Piwowar, rzecznik prasowy Nafty. Według niego, dotyczy to nie tylko skutków fuzji, ale także ewentualnych sposobów jej przeprowadzenia.
W opinii Sebastiana Słomki, analityka z BDM PKO, gorącego zwolennika fuzji, najprostszą metodą byłoby wyemitowanie przez Orlen akcji dla właścicieli Lotosu. Proces, nawet gdyby zacząć przygotowanie do niego już teraz, zakończyłby się najwcześniej w 2007 r.