- Może się okazać, że Orlen będzie kolejną firmą, która przejmie tę rafinerię, a następnie z braku surowca będzie musiała się wycofać, co spotkało amerykańskiego Williamsa - powiedział Naimski, wiceminister odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne państwa. Zaznaczył, że dostawy ropy naftowej do rafinerii w Możejkach są "całkowicie w rękach rosyjskich". W 2002 roku amerykański koncern Williams, który był inwestorem litewskiej rafinerii, wycofał się ze spółki, ponieważ nie mógł zapewnić m.in. dostaw ropy.
Zdaniem P. Naimskiego, choć polski rząd powinien wspierać płocki koncern, który zdobywa nowe rynki i udziały w zagranicznych firmach, to jednak na Litwie Orlenowi przyszłoby działać w trudnych warunkach. - To nie jest łatwy teren. To miejsce, w którym spółka o wielkości i możliwościach Orlenu będzie miała bardzo dużo trudności i kłopotów - uważa wiceminister.
Naimski zaznaczył jednak, że decyzja o kupnie akcji rafinerii w Możejkach zapada "na poziomie korporacyjnym" i nie uważa, by rząd miał w tej sprawie cokolwiek przesądzać.
Orlen jest jednym z kilku starających się o zakup należących dziś do Jukosu 53,7% akcji rafinerii Możejki. Kolejna tura rozmów nt. sprzedaży tych aktywów ma się rozpocząć w styczniu 2006 r.
PAP