Taryfy, po jakich PGNiG sprzedaje gaz odbiorcom w kraju, zatwierdzane są przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Gazownicza spółka wystąpiła w październiku o zmianę z datą 1 stycznia 2006 r. PGNiG nie ujawniło, o jaką podwyżkę się starało. Przypuszczać jednak można, że sporą (na rynku mówiło się o 30%), bo rosnące ceny gazu z importu (stanowi ok. 60% zaopatrzenia) tylko w części zostały uwzględnione w tegorocznych podwyżkach taryf.
Spodziewana wiadomość
Już w ubiegłym tygodniu pojawiły się informacje, że ceny wzrosną ponad 10%. W środę URE zgodził się, aby PGNiG podwyższyło ceny o 12%. Odbiorcy, ze względu na utrzymanie stawek za opłatę przesyłową i abonament, zapłacą trochę mniej. - Płatności odbiorców zużywających duże ilości gazu, tj.: zakładów azotowych, hut szkła, elektrociepłowni oraz spółek dystrybucyjnych, wzrosną o ok. 9-11%. W przypadku odbiorców domowych, wzrost wyniesie 4,9-7% - informuje Małgorzata Przybylska, rzecznik prasowy PGNiG. Według niej, uzasadnieniem podwyżek jest istotny wzrost kosztów pozyskania gazu importowanego. Nie chciała jednak powiedzieć, czy już zatwierdzona podwyżka w pełni pokryła rosnące koszty zakupów spółki. Prawdopodobnie o kolejną, od kwietnia, PGNiG wystąpi niedługo. - Według prognoz, trend wzrostowy cen gazu utrzyma się również w 2006 r. Zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki, możemy wystąpić o korektę w przypadku, gdy wzrost cen zakupu paliw gazowych przekracza 5% w stosunku do cen przyjętych do kalkulacji w taryfie - stwierdziła rzecznik PGNiG.
Analitycy: trochę za mało
Analitycy są zgodni, że podwyżka cen powinna być wyższa. - Według moich wyliczeń, powinna wynieść ok. 20%, aby w pełni zrekompensować zwiększone koszty zakupu gazu z importu. W związku z tym spodziewam się, że wyniki finansowe PGNiG w I kwartale 2006 r. będą istotnie słabsze od osiągniętych w I kwartale br. - powiedział Sebastian Słomka, analityk BDM PKO BP.