- Zdzwonimy się jutro - umawiali się wczoraj w korytarzu warszawskiego sądu upadłościowo-naprawczego radca prawny Jerzy Modrzejewski i Paweł Ciećwierz (Wardyński i Wspólnicy), pełnomocnicy Elektrimu i Law Debenture Trust, powiernika obligacji Elektrimu, który domaga się ogłoszenia upadłości giełdowej spółki. Wczoraj sąd miał rozpatrzyć wniosek powiernika w tej sprawie. Jednak - na razie - nie zajął stanowiska. Bezterminowo odroczył rozprawę. Gdy informacja dotarła na rynek, kurs akcji Elektrimu zyskał blisko 15%. Na zamknięciu za papier płacono 3,63 zł.
Wypowie się biegły
Mimo protestów prawników Law Debenture, na wniosek przedstawicieli Elektrimu sąd zgodził się, aby dowodem w sprawie była opinia biegłego. - Wartość aktywów Elektrimu co najmniej 5-krotnie przekracza wielkość zobowiązań - argumentował adwokat Wojciech Zieliński, również reprezentujący interesy konglomeratu.
Wystąpił o powołanie biegłego, bo - także wczoraj - strona przeciwna wycofała własny wniosek w tej sprawie. Dlatego koszty powołania specjalisty obciążą Elektrim. Na razie sąd nakazał spółce zapłacić w ciągu 14 dni pół miliona złotych zaliczki na poczet jego wynagrodzenia. Ile ostatecznie będzie kosztowała wycena - nie wiadomo. Można się tylko domyślać, że nie mało, bo rewident będzie musiał rozstrzygnąć, czy i jaki pakiet udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej należy do Elektrimu. Do tego może potrzebować wsparcia prawników. Wprawdzie w najbliższą środę w sądzie apelacyjnym ma odbyć się rozprawa w sprawie uznania wyroku Trybunału Arbitrażowego w Wiedniu (uznał, że Elektrim zawsze był właścicielem 48% udziałów PTC), ale można się spodziewać, że nie będzie to koniec sporów o ten pakiet.
Wspólny kandydat