Elektrim, ustami Zygmunta Solorza-Żaka, prawie dwa lata temu poskarżył się publicznie, że nie ma wpływu na to, co się dzieje w Elektrimie Telekomunikacja. Konglomerat ma 49% udziałów ET, która niegdyś skupiała jego telekomunikacyjne aktywa, a teraz - w praktyce kontrolowana przez Vivendi Universal - prowadzi z nim batalię prawną o drugi co do wielkości pakiet udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora sieci Era. Pozostałe 49% ET należy do Vivendi, a 2% - jeszcze do niedawna - do Ymer Finance. Kilka tygodni temu informowaliśmy, że Francuzi zdecydowali się odkupić udziały ET od Ymera.
Analogiczną strukturę udziałowców jak ET ma Carcom Warszawa, który kontroluje 3% PTC.
Na wczoraj zwołano zarówno radę nadzorczą ET, jak i Carcomu. W odstępie 2,5 godziny wydarzyło się na nich to samo.
Elektrim złożył najpierw wniosek o rozszerzenie porządku obrad o punkt mówiący o powiększeniu składu zarządu z 3 do 5 osób. Przeszedł jednomyślnie. Jednak już w głosowaniu nad samym zwiększeniem liczby członków zarządu konglomerat przegrał batalię. - Natychmiast złożyłem wniosek o jak najszybsze zwołanie kolejnego posiedzenia rady z punktem "zmiany w zarządzie". Ponieważ rada nie zgodziła się na rozszerzenie składu, przysługuje nam jedno miejsce w zarządzie - mówił Roman Jarosiński, wiceprezes Elektrimu i członek rady ET. Rada zbierze się więc ponownie w najbliższy piątek. Kandydatem Elektrimu do zarządu zarówno ET, jak i Carcomu jest Jacek Walczykowski.
Ostatnie zmiany w radzie ET z inicjatywy Elektrimu spółki miały miejsce kilka lat temu. Elektrim zaproponował wówczas, aby w skład zarządu wszedł Marian Dąbrowski. Z ramienia konglomeratu zasiada we władzach ET także Jacek Niewęgłowski. Mimo to Elektrim twierdzi, że nikt w zarządzie ET nie reprezentuje jego interesów. Stąd wczorajsza (kolejna już) próba powiększenia jego składu. - Chcemy dowiedzieć się, co się przez ostatnie kilka lat działo w Elektrimie Telekomunikacja - mówiła nam przed obradami Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu (i członek rady Carcomu).