27 stycznia upływa ostateczny termin składania ofert zakupu 53,7% akcji litewskiej rafinerii Możejki. Po tym jak przedstawiciele władz w Wilnie poinformowali o wycofaniu się z rywalizacji Łukoilu z ConocoPhillips oraz TNK-BP, Orlen i KazMunajGaz wydają się faworytami rozgrywki. To właśnie one miały zaproponować najwyższe ceny - odpowiednio 1,5 mld USD i 1,2 mld USD.
Zdaniem Rimantasa Januszevicziusa, litewskiego eksperta ds. finansowych, niezależnie od oferty cenowej Orlenu, najbardziej realnym pretendentem do nabycia rafinerii jest KazMunajGaz. - Rynek sceptycznie ocenia możliwości PKN, ponieważ koncern nie posiada swojej ropy - wyjaśnia na łamach wczorajszego litewskiego dziennika "Verslo Żinios".
- Szanse Orlenu w takiej konfiguracji znacząco rosną, choć w dalszym ciągu uważamy, że większe możliwości w zakresie gwarancji dostaw surowca będzie mieć KazMunajGaz - uważa też Sebastian Słomka z DBM PKO BP. Za Kazachami przemawia fakt, że mają własne złoża ropy. Nawet gdyby Rosja robiła im trudności z transportem przez swój system ropociągów (takie sytuacje miały już miejsce), istnieje możliwość organizacji dostaw swapowych za pośrednictwem terminalu w Butyndze.
Zdaniem analityka, pewność tego typu dostaw, a także cena surowca byłyby zapewne korzystniejsze dla litewskiej rafinerii, niż gdyby Orlen dostarczał do niej tą samą drogą ropę kupioną w Europie Zachodniej. - Wydaje się zatem, że rząd litewski powinien preferować w tej sytuacji KazMunajGaz - konkluduje S. Słomka. - Chyba że będzie liczyć na udział Litwy w projekcie przedłużenia ropociągu Odessa-Brody do Płocka i ewentualnie budowy odnogi do Rafinerii Możejki - dodaje.
Akcje Orlenu kosztowały wczoraj na zamknięciu 65,4 zł (wzrost o 3,8%).