Po pierwsze, decyzji dotyczących zakładu w Nowym Sączu nie należy rozpatrywać w kategorii poszukiwania rezerw. To wynik strategii, która zakłada zmianę modelu produkcyjnego. Szukać będziemy nowego inwestora, który nie tylko zaproponuje zagospodarowanie zakładu wartego ok. 6 mln zł, ale i zatrudni w nim byłych pracowników Optimusa.
Czy dostali już Państwo jakieś oferty od potencjalnych kupujących?
Dostaliśmy kilka zapytań. Teraz prowadzimy rozmowy, które, jak chciałbym ponownie podkreślić, uwzględniają również kwestię przejęcia pracowników zwalnianych z Optimusa.
Firma chce sprzedać obiekt czy rozważa możliwość jego wynajmowania?
Każda z opcji jest dopuszczalna, o ile zostaną spełnione warunki: zagospodarowanie zakładu wraz z zatrudnieniem byłych pracowników. Z punktu widzenia finansów spółki, lepszym rozwiązaniem byłaby sprzedaż zakładu. Jeśli jednak pojawi się ciekawa oferta długoterminowego wynajmu z zachowaniem naszych warunków, na pewno ją rozważymy.
Kiedy Optimus chciałby zamknąć sprawę nieruchomości?
Liczymy, że uda nam się szybko znaleźć nowego inwestora dla zakładu i zostających w Nowym Sączu ludzi. Chcielibyśmy, aby wydarzyło się to do końca I kwartału. Czy tak się jednak stanie, czas pokaże.
Wróćmy do liczb. Na początku października ub.r., przy okazji prezentacji wstępnych założeń strategii, deklarował Pan, że celem na 2005 r. i kolejne lata jest rozwój spółki co najmniej w 10-proc. tempie? Czy udało się wypełnić to zamierzenie?
Ten cel udało się zrealizować. Jednak o wiele ważniejsze jest dla nas wypracowanie dodatniego wyniku operacyjnego w IV kwartale. Jesteśmy przekonani, że nie było to jednostkowe wydarzenie i także na plusie będziemy kończyć kolejne kwartały. Temu służy podjęta przez nas decyzja o restrukturyzacji Optimusa.
Rozumiem zatem, że w 2006 r. spółka będzie kończyć każdy kwartał zyskiem operacyjnym.
Jesteśmy przekonani, że jest to w zasięgu naszych możliwości.
Skoro Optimus będzie co kwartał mieć zysk operacyjny, można zatem przyjąć, że i na poziomie wyniku netto poprawa będzie wyraźnie zauważalna?
Tak. Chcemy 2006 r. zamknąć dodatnim wynikiem netto. Chcę podkreślić, że nie wliczam do tej pozycji kwoty, którą pozyskamy z ewentualnej sprzedaży zakładu w Nowym Sączu. Jesteśmy mocno zdeterminowani w naszych działaniach, zarówno jako posiadacze akcji spółki, w którą zainwestowaliśmy własny kapitał, ale również jako jej kierownictwo, które może zostać odwołane za słabe wyniki. Musi pan bowiem wiedzieć, że, zgodnie z umową z radą nadzorczą, jeśli Optimus nie zrealizuje wspomnianego celu, zarząd może zostać odwołany.
A jeśli cel zostanie zrealizowany? Może spółka przymierza się do uruchomienia programu opcyjnego dla menedżmentu?
W ciągu najbliższego roku Optimus nie przewiduje podwyższania kapitału, z którego akcje trafiłyby w ręce osób kierujących firmą.
A może Optimus myśli o emisji akcji w celu dokapitalizowania spółki? Pieniądze na pewno przydałyby się choćby po to, żeby zasilić kapitał obrotowy.
Nie wykluczamy takiej emisji, ale tylko i wyłącznie w celu sfinansowania dużego kontraktu.
Ma Pan jakieś konkretne zlecenie na myśli?
Prowadzimy rozmowy w tej sprawie. Nie mogę ujawnić szczegółów.
Co to znaczy duży kontrakt?
To znaczy za 100-200 mln zł.
Kiedy umowa może zostać podpisana?
Za wcześnie mówić o szczegółach.
Zmieńmy temat. Ile komputerów w 2005 r. sprzedał Optimus?
Około 70 tys. komputerów stacjonarnych i 10 tys. notebooków.
A plan na ten rok?
Będzie to 100 tys. zestawów desktopów. Chcemy również podwoić sprzedaż przenośnych komputerów.
A co z serwerami?
Przypominam, że sprzedaż serwerów nie jest naszym głównym obszarem biznesu. Mimo to widzimy w nim pewną przyszłość. W 2005 r. sprzedaliśmy ich około 2 tys., a w tym roku przewidujemy kilkunastoprocentowy wzrost sprzedaży.
Jaki jest rozkład przychodów pomiędzy tym, co Optimus produkuje i sprzedaje a drobnym sprzętem elektronicznym, który spółka importuje, a potem dystrybuuje pod własną marką? Czy wpływy z tego źródła są zauważalne, czy też pomysł okazał się niewypałem?
Trudno oceniać wyniki sprzedaży na podstawie dwumiesięcznej historii. Proszę pamiętać, że tak naprawdę tę działalność rozpoczęliśmy dopiero od IV kwartału. Muszę jednak przyznać, że sprzęt, który sprowadzamy z zagranicy, sprzedaje się całkiem nieźle, a pierwsze rezultaty są bardzo obiecujące. Dlatego nie zamierzamy rezygnować z tej części biznesu. Wstępne wyniki pokazują, że to doskonałe uzupełnienie naszej oferty "Cyfrowy dom" czy "Cyfrowe biuro". Jednak nie jesteśmy jeszcze gotowi na prognozowanie sprzedaży w całym 2006 r.
Czy Optimus ma jakiś pomysł na rozwiązanie sprawy Xtrade?a, który przez kilka ostatnich lat psuł wynik skonsolidowany?
Mamy przygotowanych kilka wariantów, które badamy. Tyle mogę dziś powiedzieć.
Czy te plany współgrają ze strategią realizowaną przez właścicieli eCardu, czyli m.in. Capital Partners, którzy przygotowują spółkę do upublicznienia. Xtrade i eCard na poziomie operacyjnym to tak naprawdę jedna firma.
Przygotowaliśmy pewną propozycję dla akcjonariuszy eCarda. Czekamy na odpowiedź z ich strony.
Myślę jednak, że propozycje Optimusa sprowadzają się do oferty sprzedaży Xtrade?a.
To byłoby najlepsze rozwiązanie. Jeśli nie dogadamy się, mamy wariant samodzielnego rozwijania platformy we współpracy z partnerem.
Ale przecież, tak jak rozmawialiśmy, eCard i Xtrade to ściśle połączone organizmy. Rozdzielanie ich w sytuacji, gdy biznes, który prowadzą, wreszcie dynamicznie się rozwija, byłoby nierozsądne.
Trudno się nie zgodzić z takim założeniem. Trzeba jednak pamiętać, że Xtrade może zająć się nową działalnością, nie tylko opartą na platformie handlowej.
Ale skoro to, co spółka robi dotychczas, zaczyna przynosić profity, po co szukać nowego pomysłu na biznes?
Proszę dać nam szansę na samodzielne rozwiązanie tej kwestii.
Kiedy sprawa się wyjaśni?
Myślę, że do końca czerwca.
Dziękuję za rozmowę.