Reklama

Stalprod, Daimex i stalowe nerwy

Fon chce zainwestować w firmę produkującą konstrukcje stalowe. Taką ma nowy wiceprezes. Właścicielem podobnej jest także członek rady nadzorczej. Ciągnie się za nimi przeszłość...

Publikacja: 23.01.2006 07:51

Tydzień temu akcjonariusze Fonu, tzw. giełdowej wydmuszki, wybrali nową radę nadzorczą. Ta uzupełniła zarząd o jedną osobę.

Do rady wszedł m.in. Jan Koziorzemski, do zarządu - Andrzej Pioch, były wiceprezes giełdowego Projprzemu. Ten przyznaje, że ma niewielki pakiet akcji Fonu i głosował z nich na ostatnim NWZA. Obaj panowie działają w stalowej branży od lat, mają własne firmy i dobrze się znają. Jednak, jak mówi A. Pioch, tylko jego spółka może trafić do Fonu.

W piątek przesłał nam faks w tej sprawie, zatytułowany "Informacja bieżąca". Punkt pierwszy mówi: "Zarząd Fon rozpoczął zgodnie z upoważnieniem rady nadzorczej negocjacje w sprawie nabycia spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Stalprod z siedzibą w Koronowie. Negocjacje obejmują sposób i termin nabycia". Myliłby się ktoś, sądząc, że podobny komunikat Fon wysłał tzw. raportem bieżącym na giełdę.

Jak prezes z wiceprezesem

Wiceprezes Fonu i współwłaściciel Stalprodu wysłał informację bez wiedzy prezesa, z faksu Stalprodu. - Mamy z panem Piochem różne podejście do polityki informacyjnej. Nie mogę mu zakazać mówienia o tej sprawie - tłumaczy Bartłomiej Gajecki, prezes Fonu. Prezes oszczędnie mówi o negocjacjach i niczego nie przesądza. Obiecuje, że dziś porozmawia z wiceprezesem. - Nie podpisaliśmy żadnych dokumentów. Nie zatrudniliśmy jeszcze nawet doradcy prawnego, który będzie przygotowywać emisję - tłumaczy. W komunikacie przesłanym przez Fon na giełdę nie podano nazwy firmy, której dotyczyć mają rozmowy.

Reklama
Reklama

Negocjacje ze strony Fonu poprowadzi prezes Bartłomiej Gajecki. To jasne, bo wiceprezes i właściciel Stalprodu nie może negocjować sam ze sobą i swoimi współpartnerami w biznesie.

Sprawy przeszłe i bieżące

Pojawienie się byłego wiceprezesa Projprzemu i Jana Koziorzemskiego w Fonie zauważyły giełdowe firmy z branży stalowej. Tym bardziej że Fon planuje emisję. Dlatego wraca sprawa rozstania A. Piocha z Projprzemem. A. Pioch, jak mówi, pracował w tej firmie 17 lat i dobrze pamięta dzień, w którym odszedł. - Odszedłem z własnej, nieprzymuszonej woli 15 lutego 2002 roku - twierdzi. Według niego, Stalprod rozpoczął działalność 6 marca 2002 roku.

W spółce krąży inna wersja. Zgodnie z nią, jeszcze jako wiceprezes A. Pioch założył spółkę Stalprod i odebrał Projprzemowi ważnego klienta. Za to rada nadzorcza miała zwolnić A. Piocha. - To bzdury - twierdzi A. Pioch, ale przyznaje, że wystąpił do sądu pracy przeciwko Projprzemowi. - Ta sprawa jeszcze się ciągnie. Chodziło mi o odszkodowanie za zakaz konkurencji, którego spółka nie wypłaciła, a do którego się zobowiązała - mówi.

Najważniejszym klientem Stalprodu jest, według nowego wiceprezesa Fonu, niemiecko-szwedzka firma Cargo Door Docking Production (CDDP). A. Pioch pytany, czy CDDP nie był przypadkiem klientem Projprzemu, odpowiada bez wahania: - Jak to nie. Sam ściągnąłem tę firmę.

Ale, zapewnia, że decyzję o nawiązaniu współpracy ze Stalprodem CDDP podjął samodzielnie. Zadeklarował to nawet przed sądem.

Reklama
Reklama

Spór o konkurowanie między Projprzemem a byłym wiceprezesem nie jest tak istotny, jak obecne kontakty Stalprodu z CDDP. Nie jest jasne, dlaczego - mimo umowy na 10 mln euro - przychody Stalprodu wyniosły w 2005 r. zaledwie kilka milionów złotych.

Łatwo o długi

Nie tylko Stalprod napotkał problemy w swojej działalności. Jan Koziorzemski, nowy członek rady nadzorczej Fonu (i znajomy A. Piocha), jest prezesem bydgoskiej firmy Daimex, również produkującej instalacje stalowe. Nie ma tego w życiorysie, który spółka wysłała na giełdę. Jest on mało szczegółowy. Można się z niego dowiedzieć, że J. Koziorzemski ma 58 lat, ukończył Politechnikę Warszawską w 1973 r. i przez 30 lat zasiadał na kierowniczych stanowiskach w "dużych zakładach przemysłowych". Daimex ma siedzibę w Bydgoszczy, a wcześniej rezydował w miejscowości Paterek (koło Nakła).

Dlaczego to istotne? Bydgoska Prokuratura Okręgowa skierowała do sądu przeciwko Daimeksowi dwa akty oskarżenia. Trafiły do sądu w 2005 roku. Jak nam powiedział Jan Bednarek, rzecznik bydgoskiej prokuratury, J. Koziorzemskiemu, jako prezesowi Daimeksu, zarzucono niepłacenie składek pracowniczych na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne oraz dwukrotne (w sierpniu i wrześniu 2004 roku) "wyłudzenie mienia" od Przedsiębiorstwa Remontowo-

-Handlowego Bobrek z Dąbrowy Górniczej.

W hurtowni materiałów stalowych PRH Bobrek potwierdzono, że był spór z Daimeksem. Sprawa dotyczyła odroczonej płatności za stal. Pieniądze nie wpłynęły. - Sąd zasądził już należne pieniądze na naszą korzyść, a sprawę karną wszczęto nie na nasz wniosek - zaznaczyła radca prawny Bobrka. Dodała, że Bobrek został objęty postępowaniem, w którym może być więcej poszkodowanych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama