Reklama

50 procent szansy na fuzję Pekao i BPH

- Łamanie warunków umowy zawartej z polskim rządem podważa wiarygodność inwestora (UniCredito) i może posłużyć nadzorowi bankowemu do niewydania zgody na przejęcie kontroli nad BPH - dowiedział się PARKIET. - Rząd nie ma właściwie argumentów, by opowiadać się za fuzją, a przeciw jest cała lista - uważają analitycy.

Publikacja: 24.01.2006 06:46

Fuzja Pekao i BPH jest częścią zaaprobowanego już przez Komisję Europejską połączenia włoskiego banku UniCredito (ma Pekao) z niemieckim HVB Group (miał BPH). Polski rząd obawia się jednak, że w wyniku połączenia drugiego i trzeciego pod względem wielkości banku w Polsce dojdzie do ograniczenia konkurencji i znacznych zwolnień pracowników.

KNB może podważyć

wiarygodność UniCredito

Pod koniec grudnia 2005 r. przeciwstawiając się fuzji minister skarbu sięgnął po broń w postaci umowy prywatyzacyjnej Pekao. Podał, że UniCredito zobowiązało się do nieinwestowania na polskim rynku w podmioty konkurencyjne, czyli również w BPH. Włosi od sierpnia czekają na zgodę Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) na wykonywanie głosów na walnym zgromadzeniu BPH. Do tej pory uważano, że członkowie KNB przy wydawaniu zgody mogą brać pod uwagę wyłącznie bezpieczeństwo branży, a nie wpływ na konkurencję. Tymczasem ta kwestia może zostać uwzględniona. Jak się dowiedzieliśmy, KNB w pojęcie bezpieczeństwa może bowiem wpisać brak wiarygodności inwestora, który łamie warunki umowy z polskim rządem, i w oparciu o to zgody nie wydać.

Członkowie KNB podejmując tego typu decyzje opierają się na trzech przesłankach: czy inwestor zagraniczny pochodzi z kraju, który daje możliwość wymiany informacji między nadzorami, czy pieniądze przeznaczone na transakcję pochodzą ze źródeł udokumentowanych i nie są obciążone kredytem oraz czy inwestor gwarantuje bezpieczeństwo i stabilny rozwój banku. I w ostatni punkt można wpisać właśnie jego "niewiarygodność". Najbliższe posiedzenie KNB planowane jest na 8 lutego, ale nie zapowiada się, by jej członkowie w ogóle mieli się na nim zająć sprawą BPH.

Reklama
Reklama

Nadzór czeka na dokumenty,

MSP odpowiada KE

Leszek Balcerowicz, prezes NBP i przewodniczący KNB, wyjaśniał wczoraj w Brukseli, że organy nadzoru bankowego nie zwlekają z wydaniem decyzji, która ma umożliwić realizację polskiej części fuzji włoskiego UniCredito z niemieckim HVB. - To nie jest taktyka polegająca na zwlekaniu. Generalny Inspektor Nadzoru Bankowego potrzebuje jeszcze dodatkowych dokumentów od banków będących przedmiotem transakcji, by wydać swoją rekomendację - powiedział L. Balcerowicz.

Prezes NBP nie tłumaczył się w Brukseli bez powodu. Do Polski ponad tydzień temu napłynęło już pismo Komisji Europejskiej, która zażądała wyjaśnień od polskiego rządu powodów blokowania fuzji BPH i Pekao. 7-dniowy termin na odpowiedź minął wczoraj.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz powiedział, że dziwi go, iż KE daje Polsce tylko tydzień na wyjaśnienie sprawy. - To nie jest bieg na 100 metrów - dodał. Jak wynika z naszych informacji, odpowiedź dla KE ministerstwo skarbu jednak przygotowało i przesłało w poniedziałek. A co znalazło się w liście, poda na dzisiejszej konferencji wiceminister skarbu Paweł Szałamacha. Mało prawdopodobne jest jednak, by odpowiedź ta zadowoliła KE. Premier zaznaczył, że decyzja w sprawie banków nie obędzie się bez uwzględnienia umów prywatyzacyjnych.

W oczekiwaniu na raport NIK

Reklama
Reklama

Od wakacji ubiegłego roku zajęła się nimi Najwyższa Izba Kontroli. - Przyjrzeliśmy się umowom Pekao, BPH i BZ WBK - poinformowała Małgorzata Pomianowska, rzeczniczka NIK. Podała też, że raport w tej sprawie NIK prawdopodobnie przedstawi w lutym. Jeżeli zostaną zgłoszone zastrzeżenia do wniosków pokontrolnych, termin może się przesunąć o miesiąc, półtora. Według nieoficjalnych informacji, kontrola przeprowadzona przez NIK już uznała, że włoski inwestor złamał jeden z punktów umowy prywatyzacyjnej Pekao, przejmując BPH w ramach globalnej fuzji. Złamany miał zostać punkt, który stanowi, że właściciel Pekao nie będzie mógł posiadać więcej niż 10% akcji konkurenta. - Mam nadzieję, że nikt, w tym również nikt z instytucji unijnych nie namawia nas, byśmy nie dotrzymywali warunków umów prywatyzacyjnych - dodał premier Marcinkiewicz. Nie wiadomo, co z planami spotkania szefa polskiego rządu z Alessandro Profumo, prezesem UniCredito. Początkowo planowane na najbliższe dni, K. Marcinkiewicz odsunął w perspektywę kilku tygodni.

Będą spory i kłótnie

Czy rozmowy te w ogóle coś przyniosą? Zdaniem analityków, mocno wątpliwe są efekty. UniCredito nie będzie chciało sprzedać BPH, a rząd nie będzie skłonny ustąpić. Nikt już nie ma jednak wątpliwości - cały proces będzie odbywał się w bólach i zostanie wydłużony do maksimum. - Dla polskiego rządu sprawa ta staje się coraz bardziej ambicjonalna. Wydaje mi się, że szanse na to, by doszło do fuzji, wynoszą obecnie 50%. I jeśli już dojdzie do połączenia, to po długotrwałych sporach z rządem i niewykluczone, że i nadzorem bankowym. Czy będą to miesiące czy lata, trudno stwierdzić - zaznacza Marcin Juraś z DM BZ WBK. Takie same szanse na fuzję widzi również Dariusz Górski z DB Securities oraz Marcin Materna z DM Millennium.

Większym optymistą jest jedynie Piotr Palenik z ING Securities. Jest przekonany, że prawdopodobieństwo na połączenie BPH i Pekao przekracza 50%. Jednak fakt, że będzie do tego dochodziło w efekcie długotrwałych sporów, jest jedną z najgorszych wiadomości dla inwestorów. Szczególnie akcjonariuszy Pekao, którzy liczyli na efekty synergii. Zdaniem Marcina Materny, sprawa z pozoru skomplikowana jest prosta. - Nie ma politycznego zaplecza dla zgody na tę fuzję. Z punktu widzenia rządu jest cała lista argumentów przeciw niej, a trudno znaleźć choćby jeden za. Przeciw przemawia: obawa o rzekomy, negatywny wpływ na stabilność systemu finansowego, ograniczenie konkurencji na rynku, detronizacja kontrolowanego przez państwo PKO BP i względy społeczne, czyli ryzyko zwolnień - wymienia. Można przypuszczać, że zgoda na fuzję spotkałaby się z ostrzałem opozycji politycznej i w większości negatywną opinią społeczeństwa, podczas gdy opierając się jej rząd naraża się jedynie zagranicznemu inwestorowi. - Nawet gdy dojdzie do długiego sporu sądowego, zwycięstwo UniCredito może się już okazać problemem następców - zaznacza Marcin Materna.

Reuters

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama