Fuzja Pekao i BPH jest częścią zaaprobowanego już przez Komisję Europejską połączenia włoskiego banku UniCredito (ma Pekao) z niemieckim HVB Group (miał BPH). Polski rząd obawia się jednak, że w wyniku połączenia drugiego i trzeciego pod względem wielkości banku w Polsce dojdzie do ograniczenia konkurencji i znacznych zwolnień pracowników.
KNB może podważyć
wiarygodność UniCredito
Pod koniec grudnia 2005 r. przeciwstawiając się fuzji minister skarbu sięgnął po broń w postaci umowy prywatyzacyjnej Pekao. Podał, że UniCredito zobowiązało się do nieinwestowania na polskim rynku w podmioty konkurencyjne, czyli również w BPH. Włosi od sierpnia czekają na zgodę Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) na wykonywanie głosów na walnym zgromadzeniu BPH. Do tej pory uważano, że członkowie KNB przy wydawaniu zgody mogą brać pod uwagę wyłącznie bezpieczeństwo branży, a nie wpływ na konkurencję. Tymczasem ta kwestia może zostać uwzględniona. Jak się dowiedzieliśmy, KNB w pojęcie bezpieczeństwa może bowiem wpisać brak wiarygodności inwestora, który łamie warunki umowy z polskim rządem, i w oparciu o to zgody nie wydać.
Członkowie KNB podejmując tego typu decyzje opierają się na trzech przesłankach: czy inwestor zagraniczny pochodzi z kraju, który daje możliwość wymiany informacji między nadzorami, czy pieniądze przeznaczone na transakcję pochodzą ze źródeł udokumentowanych i nie są obciążone kredytem oraz czy inwestor gwarantuje bezpieczeństwo i stabilny rozwój banku. I w ostatni punkt można wpisać właśnie jego "niewiarygodność". Najbliższe posiedzenie KNB planowane jest na 8 lutego, ale nie zapowiada się, by jej członkowie w ogóle mieli się na nim zająć sprawą BPH.