Reklama

Łukoil nie składa broni

Łukoil zamierza w najbliższym czasie kupić europejską rafinerię o mocy przerobowej 200-250 tys. baryłek na dobę - zapowiedział w Londynie wiceprezes koncernu Leonid Fiodun. Średni przerób w Możejkach wynosi... 240 tys. baryłek. Przypadkowa zbieżność?

Publikacja: 27.01.2006 06:33

Zdaniem ministra gospodarki Litwy Kęstutisa Dauksysa, wiążącą ofertę zakupu 53,7% akcji Możejek może złożyć trzech inwestorów. Taką opinię wyraził po wczorajszym spotkaniu z szefem Jukosu (właściciel większościowego pakietu akcji litewskiej rafinerii) Stevenem Theedem. - Powiedziano nam wyraźnie: oferty dwóch pretendentów będą na pewno, a trzecia być może - stwierdził cytowany przez PAP minister. - Jakie to jest przedsiębiorstwo, na razie się nie mówi, ale z doniesień prasowych wynika, że to Łukoil - dodał.

- Z tego co wiem, w litewskich władzach ścierają się różne frakcje, zwolenników tego lub innego inwestora - powiedział Flawiusz Pawluk, analityk DM BZ WBK. - Nie przywiązywałbym większej uwagi do wypowiedzi żadnego z przedstawicieli rządu - podsumował.

Za najpoważniejszych kandydatów na inwestorów dla Możejek uchodziły dotychczas Orlen i kazachski KazMunajGaz. Według ekspertów, to Łukoil może się okazać czarnym koniem rozgrywki. Rosyjski koncern występujący w konsorcjum z amerykańskim ConocoPhillips - jak wiadomo nieoficjalnie - miał oferować ok. 980 mln USD. To znacznie mniej niż konkurencja: Kazachowie zadeklarowali 1,2 mld USD, a Orlen, jak twierdzi prezes Igor Chalupec, jeszcze więcej. Mówi się o 1,5 mld USD. Dlaczego więc Łukoil?

Jukosowi zależy wprawdzie na jak najwyższej cenie, ale sprzedaż akcji musi skonsultować z władzami Litwy. Te zaś chcą, aby przyszły inwestor zagwarantował rafinerii dostawy ropy.

- Najlepsze gwarancje daje właśnie Łukoil a nie Polacy czy Kazachowie - uważa Walerij Niesteierow, analityk z moskiewskiego biura Trojka Dialog.

Reklama
Reklama

- Jukos "urządza" każda cena powyżej miliarda USD - powiedział nam z kolei Andriej Gromadin, analityk z inwestycyjnego MDM Banku. Według niego, właśnie dlatego wybór rosyjskiego koncernu może być optymalnym rozwiązaniem, satysfakcjonującym zarówno Jukos, jak i rząd w Wilnie. - Na razie więc moim faworytem w przetargu jest KazMunajGaz, ale cały czas mam w tyle głowy Łukoil - dodaje rosyjski ekspert.

- Jeśli Rosjanie rzeczywiście nie zostaną odrzuceni, będą liderami tego wyścigu - uważa także Piotr Kaczmarek, analityk DM BISE.

- Jesteśmy największym zagranicznym odbiorcą rosyjskiej ropy. Kupujemy jej nawet więcej niż Chiny - odpowiedział na zarzuty o brak gwarancji dostaw ropy Dawid Piekarz, rzecznik Orlenu. - Jakoś nigdy dotychczas nie zdarzyło się, żebyśmy mieli kłopoty z dostawami - dodał. Rzecznik płockiego koncernu przypomniał także o priorytetach sprzedającego: Jukosowi zależy na jak najwyższej cenie, bo ma do spłacenia spore zaległości podatkowe, więc nasza oferta się broni - powiedział.

Można więc przypuszczać, że gdyby decyzję podejmował sam Jukos lub doradzający mu bank Lehman Brothers, wybór padłby na najwyższą ofertę. Ponieważ jednak transakcja musi być konsultowana z rządem Litwy, rozstrzygnięcie nie jest jednoznaczne.

- Litwa jest częścią Unii Europejskiej, gdyby więc Orlen, oferując najwyższą cenę, nie wygrał przetargu, mógłby ten wynik zaskarżyć w Brukseli - uważa Flawiusz Pawluk. - Myślę, że litewskie władze miałyby wtedy spory kłopot z udowodnieniem, że wybór padł na najlepszą ofertę - dodał analityk DM BZ WBK.

Na wczorajszej sesji akcje Orlenu potaniały o 3,61%, do 64 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama