Zdaniem ministra gospodarki Litwy Kęstutisa Dauksysa, wiążącą ofertę zakupu 53,7% akcji Możejek może złożyć trzech inwestorów. Taką opinię wyraził po wczorajszym spotkaniu z szefem Jukosu (właściciel większościowego pakietu akcji litewskiej rafinerii) Stevenem Theedem. - Powiedziano nam wyraźnie: oferty dwóch pretendentów będą na pewno, a trzecia być może - stwierdził cytowany przez PAP minister. - Jakie to jest przedsiębiorstwo, na razie się nie mówi, ale z doniesień prasowych wynika, że to Łukoil - dodał.
- Z tego co wiem, w litewskich władzach ścierają się różne frakcje, zwolenników tego lub innego inwestora - powiedział Flawiusz Pawluk, analityk DM BZ WBK. - Nie przywiązywałbym większej uwagi do wypowiedzi żadnego z przedstawicieli rządu - podsumował.
Za najpoważniejszych kandydatów na inwestorów dla Możejek uchodziły dotychczas Orlen i kazachski KazMunajGaz. Według ekspertów, to Łukoil może się okazać czarnym koniem rozgrywki. Rosyjski koncern występujący w konsorcjum z amerykańskim ConocoPhillips - jak wiadomo nieoficjalnie - miał oferować ok. 980 mln USD. To znacznie mniej niż konkurencja: Kazachowie zadeklarowali 1,2 mld USD, a Orlen, jak twierdzi prezes Igor Chalupec, jeszcze więcej. Mówi się o 1,5 mld USD. Dlaczego więc Łukoil?
Jukosowi zależy wprawdzie na jak najwyższej cenie, ale sprzedaż akcji musi skonsultować z władzami Litwy. Te zaś chcą, aby przyszły inwestor zagwarantował rafinerii dostawy ropy.
- Najlepsze gwarancje daje właśnie Łukoil a nie Polacy czy Kazachowie - uważa Walerij Niesteierow, analityk z moskiewskiego biura Trojka Dialog.