Polska gospodarka nie może się doczekać ożywienia inwestycyjnego. Pierwszy kwartał 2005 r., który miał być pod tym względem przełomowy, rozczarował. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, wartość krajowych inwestycji brutto wzrosła wówczas tylko o 1,2% w stosunku do tego samego okresu 2004 r. W II kwartale było już lepiej - zwyżka wyniosła 3,8%, w III kw. - 5,7%. Tymczasem, według ekonomistów, inwestycje powinny rosnąć w tempie dwucyfrowym, żeby znacząco poprawić koniunkturę. Łącznie w ciągu dziewięciu miesięcy ub.r. zainwestowano w kraju 105,8 mld zł.
Czy w tym roku sytuacja się poprawi? Szanse są. Świadczy o tym wzrost poziomu nakładów, które będą ponosić firmy giełdowe. Te z nich, które planują najwyższe wydatki, mogą zainwestować w tym roku razem ok. 10 mld zł. W ciągu trzech-czterech lat - około 37 mld zł. Z tego w kraju ulokowana zostanie mniej więcej połowa pieniędzy. Reszta przede wszystkim w krajach Europy Środkowowschodniej. W Polsce najwięcej wydadzą Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (pierwsze poważne inwestycje od lat), Orlen (prawie dwa razy więcej niż pierwotnie zamierzał), TP, KGHM czy Ciech.
Spora część pieniędzy giełdowych spółek pójdzie na przejęcia, które stymulują wzrost PKB w mniejszym stopniu niż projekty realizowane od podstaw (green field).
Wśród firm z GPW są jednak i takie, które będą inwestować, aby sprostać popytowi na własne produkty i usługi. Włodzimierz Giller, analityk Deutsche Bank Securities, zalicza do takich "barometrów" koniunktury Mondi (dawne Świecie) czy Kęty. Pierwsza firma wytwarza m.in. papier do produkcji tektury falistej i w tym roku zaplanowała wydatki na maszyny wyższe niż w 2005 r. Mają wynieść 39 mln euro. Analityk DB Securities zaznacza przy tym, że inwestycje Mondi zapowiadają raczej poprawę koniunktury na produkty firmy w Europie Zachodniej (75% przychodów spółki pochodzi z eksportu).
Z kolei po działaniach Kęt można poznać, czy spodziewają się poprawy w takich segmentach rynku, jak budownictwo czy branża samochodowa. W ubiegłym roku producent wyrobów z aluminium ogłosił kilkuletnią strategię, zgodnie z którą ma wydać 250 mln zł na zwiększenie mocy produkcyjnych i prawie czterokrotnie więcej na przejęcia w branży. Ostatnio jednak Kętom spalił się zakład, a firma zapowiedziała, że może skorygować plany inwestycyjne.