W Bośni toczy się prywatyzacja największej paliwowej firmy - Energopetrolu. Do sprzedania jest 67% akcji. W kwietniu ub.r. komisja prowadząca przetarg wybrała ofertę węgierskiego MOL-a i powiązanej z nim chorwackiej firmy INA. Za akcje Energopetrolu zaproponowały one ok. 220 mln marek bośniackich (blisko 110 mln euro). W ciągu trzech lat MOL i INA miałyby zainwestować w spółkę ok. 75 mln euro i spłacić szacowane wtedy na 30 mln euro zadłużenie. Mimo że negocjacje trwają już 10 miesięcy, na razie nie udało się zamknąć transakcji. Pojawiają się za to nowe trudności.
- W ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że zadłużenie Energopetrolu, które mielibyśmy pokryć, jest większe o 19 mln bośniackich marek (ok. 9,7 mln euro). To, oczywiście, zmienia nieco sytuację - powiedział PARKIETOWI Denis Mohorovic, odpowiedzialny za regionalną komunikację MOL-a. - Negocjacje trwają - dodał.
Przed tygodniem niższa izba bośniackiego parlamentu odrzuciła proponowaną przez rząd transakcję. Rząd poinformował jednak, że stanowisko parlamentu nie ma formalnie wiążącego znaczenia i że kontynuuje rozmowy z konsorcjum MOL-INA. Determinacja bośniackich władz wynika stąd, że wkrótce może się rozpocząć proces upadłościowy Energopetrolu. Dlatego prywatyzację popierają też związki zawodowe bośniackiej firmy.
Za akcje MOL-a płacono wczoraj na GPW 328 zł, po wzroście o 0,6%.