Plan Comarchu na 2005 r. zakładał wzrost trzech podstawowych wskaźników ekonomicznych (sprzedaży, zysku operacyjnego i netto) o 20%, w porównaniu z 2004 r. Wówczas wynosiły one odpowiednio 334 mln zł, 18 mln zł i 14 mln zł (dane grupy).
Dotrzymane obietnice
- W przypadku przychodów plan został wykonany z nawiązką. Przekroczyliśmy 400 mln zł - powiedział Janusz Filipiak, prezes i z żoną główny akcjonariusz Comarchu. Podobnie wygląda sytuacja w pozostałych pozycjach rachunku wyników. - Nie znam jeszcze dokładnych rezultatów, ale wynik netto będzie zbliżony do 20 mln zł - dodał prezes. To oznacza, że wzrost, w porównaniu z 2004 r., przekroczy 40%.
Prognozy na 2006 r. są równie ambitne. - Powinniśmy utrzymać 20-proc. tempo wzrostu - zapowiedział J. Filipiak. Jeśli plan uda się zrealizować, to w bieżącym roku obroty Comarchu powinny przekroczyć 500 mln zł, a wynik netto 25 mln zł. - Priorytetem dla spółki jest zwiększanie rentowności operacyjnej. W 2004 r. marża wynosiła 5,2%. W 2005 r. wskaźnik wzrósł do 6%. Ten rok powinien przynieść dalszą poprawę - mówił prezes. Nie ujawnił żadnych liczb. - Moglibyśmy bez większych kłopotów sprawić, żeby dynamika wzrostu rentowności była dużo wyższa. Musielibyśmy jednak ograniczyć wydatki na badania i rozwój, ograniczyć tempo przyjmowania nowych programistów. Nie chcemy tego robić, bo wierzymy, że w dłuższym horyzoncie tego typu inwestycje okażą się trafione - tłumaczył. Ujawnił, że portfel zamówień na ten rok jest o kilkanaście procent większy niż w analogicznym okresie 2005 r.
Eksport mniej opłacalny