Ogłaszając wezwanie na akcje Netii, przedstawiciele islandzkiego funduszu Novator deklarowali, że chcą dysponować pakietem 23% akcji. Kilka tygodni później na rynek trafiła informacja, że rozważają dalsze zakupy do 33%. Dlaczego islandzki fundusz Novator deklaruje chęć dokupienia akcji, choć z 22,3-proc. pakietem walorów Netii jest już teraz jej największym akcjonariuszem? Zdania analityków są podzielone.
Konwergencja czy gotówka
Niektórzy, jak Dalibor Vavruska z ING, uważają, że Islandczycy będą dążyć do efektywnej kontroli nad stacjonarnym operatorem, aby stworzyć firmę świadczącą konwergentne usługi telekomunikacyjne (wykorzystujące łącznie technologie telefonii komórkowej i stacjonarnej). Inni, jak Krzysztof Kaczmarczyk z DB Securities dopuszczają możliwość, że od początku kupują aktywa w Polsce "dla kogoś". Dorota Puchlew, analityk BDM PKO BP, sądzi, że Novatorowi jest potrzebna silna pozycja w Netii, aby w przyszłości nie okazało się, że udziałowcy P4 mają inne podejście i plany wobec komórkowego joint venture. W branży pojawiła się też teza, że zwiększając zaangażowanie w Netii, Novator "kupiłby" sobie dostęp do gotówki operatora, który, w konsekwencji, mógłby zmienić plany odnośnie do zaangażowania kapitałowego w P4. Do tej pory deklarował, że ograniczy wydatki do 90 mln euro.
Co mówi Novator
- Aby uzyskać dostęp do cash flow, wystarczyłby pakiet, który mamy - komentuje C. Gonticas. Pytany, czy Netia zwiększy inwestycje w P4 ponad dotychczasowy poziom, odpowiada wymijająco, że rada nadzorcza będzie co pewien czas dokonywać oceny, czy zwiększenie inwestycji w P4 jest wskazane. Informuje też, że w ciągu kilku miesięcy Novator będzie chciał wprowadzić do rady Netii swoich przedstawicieli.