Reklama

Lubawa chce przejmować

Z Witoldem Jesionowskim, prezesem Lubawy, rozmawia Andrzej Kazimierczak

Publikacja: 21.02.2006 07:04

O zakup jakiej krajowej spółki chemicznej stara się Lubawa?

Chcemy zachować tę informację w tajemnicy, przynajmniej do momentu złożenia oferty. Aktualnie czekamy na rozpoczęcie przetargu przez syndyka, który zarządza tą upadłą firmą. Jej sytuacja nie jest jednak zła. Przedsiębiorstwo wykazało zyski za zeszły rok.

W przetargu będziecie startować samodzielnie?

Bierzemy pod uwagę dwie opcje. Zgodnie z pierwszym wariantem, poza naszą spółką część udziałów miałby przejąć Krzysztof Moska, jeden z akcjonariuszy Lubawy. W drugim wariancie wystartowalibyśmy wspólnie z firmą Prymus (współwłasność Lubawy i K. Moski; docelowo Prymus ma w 100% znaleźć się w rękach Lubawy - red.).

W jakiej części firma miałaby trafić do Lubawy, a w jakiej do Krzysztofa Moski?

Reklama
Reklama

O tym jeszcze nie rozmawialiśmy. Lubawa zapewne zachowałaby 50%, ale być może będzie to więcej. Jednak to pan Moska jest osobą bardzo dobrze znającą branżę chemiczną i spodziewam się, że głównie on będzie dbał później o nasze wspólne interesy jako akcjonariuszy.

Czy Lubawa interesuje się jeszcze innymi spółkami chemicznymi?

Tak. Zastanawiamy się nad przejęciem słowackiej firmy z branży chemicznej. Na razie ofertę złożył Prymus, ale jest możliwe, że Lubawa przyłączy się do niego i będziemy wspólnie ubiegać się o to przedsiębiorstwo. Ostatnio Prymus uzyskał od słowackiej spółki duże zlecenie, którego szacunkowa wartość opiewa na co najmniej 10 mln zł.

Dlaczego Lubawa weszła w branżę chemiczną?

Z naszego punktu widzenia wydaje się ona bardzo perspektywiczna. Zakładamy, że nasze inwestycje w ten sektor będą długofalowe. Przez ostatnich kilka lat mieliśmy dodatnie przepływy finansowe i chcieliśmy gdzieś ulokować pieniądze. Weszliśmy w branżę chemiczną na takiej zasadzie, na jakiej czyni to fundusz inwestycyjny. Chcemy jednak utrzymywać dywersyfikację działalności i nie skupiać się tylko na tym rynku.

Kto przekonał Pana do tych inwestycji?

Reklama
Reklama

Interesowaliśmy się różnymi branżami i spółkami. Myślę, że dojrzeliśmy już do sytuacji, kiedy lepiej jest zapłacić więcej za spółkę większą, która potencjalnie może też przynieść większe korzyści. Wcześniej skupialiśmy się na mniejszych projektach.

Jak wyobraża Pan sobie aktywne zarządzanie przejmowanymi firmami?

Mamy doświadczoną kadrę, która zrealizowała już wiele innych projektów inwestycyjnych. Osobiście też mam praktykę w przejmowaniu przedsiębiorstw o różnej kondycji finansowej. Od takich, które wymagały głębokiej restrukturyzacji, po takie jak choćby Prymus, za który w zeszłym roku zapłaciliśmy 5,75 mln zł, a w tym już otrzymamy 700 tys. zł dywidendy.

Jakiej stopy zwrotu spodziewa się Pan w przypadku Prymusa?

Jeśli Prymus będzie się rozwijał zgodnie z planem, to spodziewam się zwrotu zainwestowanego kapitału w ciągu 5 lat, nie licząc wzrostu wartości firmy. W zeszłym roku przychody Prymusa wyniosły 18 mln zł, a za kilka lat mogą sięgnąć kilkudziesięciu milionów.

Jak w perspektywie inwestycji w przemysł chemiczny ocenia Pan wcześniejsze przejęcie przez Lubawę niewielkiej spółki dystrybuującej kartki okolicznościowe, czyli Misty?

Reklama
Reklama

To również inwestycja czysto finansowa. Przy wyborze takich projektów najważniejsza kwestia to wycena. Przypominam udaną sprzedaż nieruchomości należących do Sarmaty (spółka z grupy Lubawy - red.). To pokazuje, że na różnych inwestycjach można nieźle zarobić.

Ma Pan znajomości w Agencji Mienia Wojskowego?

Nie znam nikogo. Większość przetargów, w jakich startowaliśmy, na dostawę wojskowego sprzętu była organizowana przez MON.

Ostatnio Lubawa kupiła prawie 10% akcji lubelskiego Protektora, producenta obuwia dla wojska. Zaraz potem dostał on intratne zlecenie od AMW.

To bardzo dobrze. Mam nadzieję, że Protektor będzie sprzedawał na rzecz wojska tyle, ile w poprzednich latach, a może nawet je przekroczy. Zakup Protektora traktujemy jako inwestycję branżową i długoterminową. Będziemy chcieli poszeZamierzacie dokupić akcji Protektora?

Reklama
Reklama

Nie wykluczam powiększenia naszego zaangażowania w tej spółce. Będzie ono związane ukształtowaniem się kursu akcji Protektora na odpowiednim dla nas poziomie. Wkrótce będziemy wnioskować o zwołanie NWZA, żeby ustalić warunki współpracy i kierunki rozwoju Protektora.

Czy Lubawa będzie jeszcze mocniej dywersyfikować działalność?

Na razie chcemy się ograniczyć do tych spółek lub branż, w których jesteśmy obecni.

Czy nie obawia się Pan, że działalność inwestycyjna odbije się na podstawowym biznesie Lubawy?

Nasza podstawowa działalność była i jest rentowna. Cały czas kluczowa jest dla nas produkcja sprzętu kwatermistrzowskiego - zapewnia 40% przychodów. Nie będziemy natomiast już szyć namiotów, bo na rynku są tańsze firmy. Kiedyś klienci chcieli mieć solidny namiot, który przetrwa dziesięć lat, a dzisiaj kupuje się te najtańsze - za kilkadziesiąt złotych - i po sezonie wyrzuca.

Reklama
Reklama

Czy nie uważa Pan, że kurs Lubawy jest przewartościowany?

Nie jest przewartościowany. Gdybyśmy oceniali spółkę według tego, co posiada albo jakie ma plany, to myślę, że jest to kurs realny. W dalszej perspektywie, mając na uwadze realizację podjętych projektów, kurs powinien rosnąć.

Dlaczego zatem firma planuje emisję akcji w ramach prawa poboru, które mają być sprzedawane po nominale? Może byłoby lepiej, gdyby to była cena rynkowa?

Zawsze kierowaliśmy się dobrem akcjonariuszy. W latach 2001-2002 przeprowadziliśmy restrukturyzację spółki, umacniając jej fundamenty i budując obecną siłę. Dlatego teraz chcemy docenić i dowartościować tych właścicieli, którzy byli z nami wtedy. Chcemy też, żeby teraz zdecydowali, czy chcą pozostać w spółce, zachowując pozycję. Jeśli nie - będą mogli sprzedać prawa poboru, które przecież wyceni rynek.

Na co chcecie wydać ponad 12 mln zł z emisji?

Reklama
Reklama

Głównie na przejęcia. Dodatkowo pochłoną one kilka milionów złotych, jakie spodziewamy się uzyskać ze sprzedaży części zakładu naszemu kontrahentowi, który produkuje u nas przystawki do przyczep kempingowych. Jeśli pieniędzy będziemy mieli za mało, a pojawią się jeszcze jakieś ciekawe projekty, to zrobimy wtedy normalną emisję - na rynkowych zasadach. Przy obecnej kapitalizacji Lubawy można już liczyć na spore zainteresowanie ze strony funduszy i innych inwestorów instytucjonalnych.

Ile spółka ma teraz wolnych środków do wykorzystania?

Nie mogę tego powiedzieć. Za niecałe 6 mln zł kupiliśmy Prymusa, za około 3 mln zł Protektora i wciąż jeszcze dysponujemy wolnymi środkami. Gdybyśmy teraz chcieli przejąć firmę o wartości porównywalnej z wyceną Prymusa, to sądzę, że byłoby to w zakresie naszych możliwości. Przy większych akwizycjach będziemy potrzebowali pieniędzy z emisji.

Ile, Pana zdaniem, Lubawa powinna wyemitować akcji, żeby dostać za nie 50% udziałów Prymusa i w efekcie powiększyć udział do 100%?

Nie kieruję się w tym przypadku kursem Lubawy, ale raczej sytuacją samego Prymusa. Zobaczymy, jaka będzie sytuacja finansowa i perspektywy rozwoju tej spółki. Szacuję, że powinniśmy przekazać na ten cel między 400-550 tys. akcji. Będziemy z pewnością negocjować to z panem Moską, właścicielem udziałów w Prymusie.

Jaki kurs Lubawy, Pana zdaniem, powinien być wzięty pod uwagę przy tej wymianie?

Jeżeli emisja dojdzie do skutku, to kurs ustali rynek w momencie emisji.

Jaką kwotę z szacowanych 5,5 mln zysku za 2005 r. spółka może przekazać na dywidendę?

Na ostatnim NWZA pan Moska, jeden z naszych akcjonariuszy, zaproponował, by na dywidendę przeznaczyć 5 mln zł. Jako zarząd będziemy chcieli tę propozycję podtrzymać.

Kiedy może zapaść decyzja w tej sprawie?

Na najbliższym WZA planowanym na przełomie maja i czerwca.

Jakich wyników Lubawy możemy się spodziewać w tym roku?

Podtrzymuję wcześniejsze szacunki na poziomie 6-7 mln zł zysku netto dla grupy kapitałowej. Jeśli uda nam się zrealizować wszystkie planowane przDziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama