Fiński koncern paliwowy Neste Oil interesuje się przebiegiem rozmów na temat sprzedaży większościowego pakietu akcji rafinerii Możejki - podały służby prasowe litewskiego rządu. W tym tygodniu z prezesem i wiceprezesem fińskiej firmy - Risto Rinne i Jarmo Honkamaą - spotkał się premier Litwy Algirdas Brazauskas. Poinformował ich o toczących się negocjacjach władz z rosyjskim koncernem Jukos, który jest właścicielem wystawionych na sprzedaż 53,7% akcji Możejek. Podkreślił po raz kolejny, że zdaniem rządu inwestor dla litewskiej rafinerii powinien przede wszystkim zagwarantować zakładowi dostawy ropy naftowej.
Szefowie Neste Oil - jak podały służby prasowe rządu w Wilnie - spotkali się także z litewskim ministrem gospodarki Kestutisem Dauksysem, który stoi na czele rządowej grupy roboczej ds. sprzedaży Możejek. Interesowali się przebiegiem przetargu - podano w oficjalnym komunikacie po spotkaniu.
Rzecznik prasowy Neste Oil podał tymczasem, że fiński koncern nie ma planów złożenia oferty na zakup Możejek, a rozmowy zarządu z premierem A. Brazauskasem miały na celu tylko "zebranie pewnych informacji".
- Działania litewskiego rządu stają się dla nas coraz bardziej niezrozumiałe i wzbudzają coraz większe obawy - mówi rzecznik Orlenu Dawid Piekarz. - To, że w trakcie trwania przetargu pojawia się kolejna firma, o której wcześniej litewskie władze nie informowały, świadczy o tym, iż przetarg robi się nieprzejrzysty - dodaje.
Przypomnijmy, że kilka dni wcześniej litewski dziennik "Verslo Žinios" napisał o tym, że rząd w Wilnie skłonny jest sam odkupić od Jukosu akcje rafinerii Możejki. Następnie miałby je odsprzedać austriackiej spółce Baltic Holding. Kontrolowana przez rosyjskiego oligarchę Jakowa Goldowskiego firma kojarzona jest z Gazpromem.