Dane opublikowane wczoraj przez GUS są nieznacznie lepsze od oczekiwań. Ankietowani przez PARKIET ekonomiści spodziewali się wzrostu PKB średnio o 4,1%. IV kwartał był lepszy od pozostałych kwartałów 2005 r.
Zmieniła się struktura wzrostu gospodarczego w Polsce. Do tej pory główną siłą napędową był eksport. W IV kwartale jego wpływ na tworzenie PKB był jednak ujemny (-0,8%, wobec 2,1% w III kwartale). Wyraźnie wzrosła natomiast rola popytu krajowego: do 5% z 1,6% kwartał wcześniej.
- Było to spowodowane ożywieniem w inwestycjach. Mniejsze znaczenie miała konsumpcja prywatna - mówi Agnieszka Decewicz, ekonomistka Pekao. Inwestycje wzrosły w IV kwartale o 9,8% w stosunku do analogicznego okresu przed rokiem. To nieco więcej niż oczekiwali ekonomiści i prawie dwa razy więcej niż kwartał wcześniej. Tylko nieznacznie, z 2,7% do 3,1%, poprawiła się za to konsumpcja prywatna. Ekonomiści spodziewali się, że wzrost będzie trochę większy. W sumie, popyt krajowy był wyraźnie wyższy niż w III kwartale.
Jeśli chodzi o wpływ poszczególnych sektorów gospodarki na jej wzrost, to znacząco zwiększyła się rola przemysłu, spowolniło za to budownictwo. Wartość dodana w przemyśle była aż o 7,7% większa niż przed rokiem, po wzroście o 4,2% w III kwartale. W budownictwie miał z kolei miejsce spadek dynamiki z 8,1% do 3,6%.
W opinii ekonomistów, wzrost o 4,2% to nie jest wszystko, na co stać polską gospodarkę. - Dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej za styczeń sugerują, że tempo wzrostu PKB w I kwartale też powinno wynieść 4,2% - twierdzi A. Decewicz. - W kolejnych kwartałach spodziewam się jednak przyspieszenia do 4,6-4,8% - dodaje. Bardziej optymistyczny jest Wojciech Kuryłek, główny ekonomista Kredyt Banku, który spodziewa się wzrostu dynamiki PKB do 4,5% już w tym kwartale. - Ze względu na to, że popyt wewnętrzny zaczyna odgrywać coraz większą rolę w kreowaniu wzrostu gospodarczego, ten wzrost powinien być bardziej trwały - mówi specjalista. Jego zdaniem, inwestycje powinny dalej rosnąć, chyba że dojdzie do poważnego kryzysu politycznego albo pojawią się nowe problemy z wykorzystaniem środków unijnych.