W programie posiedzenia rady Orlenu nie ma punktu dotyczącego zmian personalnych. Teoretycznie jednak taki punkt może być rozpatrywany, jeśli zechcą tego wszyscy członkowie rady.
Według naszego informatora, w poniedziałek roszad nie powinno być. Rada ma wprawdzie rozliczyć członków zarządu spółki z realizacji celów na 2005 rok, jakie przed nimi postawiono, jednak na zmiany personalne przyjdzie czas później. Kiedy? Być może dopiero w połowie roku, przy okazji głosowania nad skwitowaniem zarządu.
Starzy odchodzą
Z naszych informacji wynika, że najpewniejszym scenariuszem jest wymiana większości władz koncernu. Mają o tym przesądzić dwa fakty: opublikowane kilka dni temu wyniki finansowe (znacznie gorsze niż się spodziewał rynek) oraz decyzja o udziale w przetargu na rafinerię Możejki. Ten drugi punkt, dokładniej upór, z jakim zarząd Orlenu walczy o przejęcie litewskiej spółki, wydaje się nawet ważniejszy. Dla polityków rządzącej opcji inwestycja wydaje się kompletnie nietrafiona, a nawet groźna dla bezpieczeństwa energetycznego kraju (to opinia wiceministra gospodarki Piotra Naimskiego). Tym bardziej suma, jaką Orlen gotów jest zapłacić za 53,7% Możejek - według nieoficjalnych danych 1,5 mld USD - może być irytująca. Szczególnie że pieniądze te mogłyby zasilić w formie dywidendy kasę państwową.
Zdaniem naszego informatora, stanowisko może stracić pięciu lub sześciu z siedmiu członków zarządu. Najspokojniejszy o swój fotel może być wiceprezes Wojciech Heydel, starszy brat... wiceministra skarbu państwa - Macieja.