Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego zażądał wczoraj od zarządu KGHM wycofania się z decyzji o zaprzestaniu wypłacania dodatków z tytułu pracy w dni wolne i święta, za które nie udzielono pracownikom dnia wolnego. - Zarząd jeszcze nie kontaktował się z nami w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź do następnego tygodnia - powiedział Ryszard Zbrzyzny, szef ZZPPM i poseł SLD. Jego zdaniem, brak jakiegokolwiek odzewu będzie oznaczać wszczęcie sporu zbiorowego. Kolejnymi jego etapami są rokowania, mediacja i działania masowe, ze strajkiem włącznie.
W ocenie Dariusza Wyborskiego, rzecznika prasowego KGHM, decyzja zarządu o wycofaniu się z płacenia dodatku jest rezultatem dostosowania się do orzeczenia Sądu Najwyższego w podobnej sprawie. Sąd stwierdził, że po przekroczeniu w wolne dni 40--godzinnego tygodnia pracy nie ma podstaw do wypłacania potrójnego wynagrodzenia za każdą nadgodzinę. Co na to związkowcy? - Orzeczenie Sądu Najwyższego w niepełnym składzie nie jest wykładnią obowiązującego prawa. Poza tym kodeks pracy określa tylko minimalne wynagrodzenie. Wyższe dodatki zawsze można określić w porozumieniu zawieranym z pracodawcą - stwierdził Ryszard Zbrzyzny. Dodał, że odpowiednie porozumienie podpisano z zarządem 8 lutego. Co więcej - w budżecie na 2006 r. zarezerwowano na takie dodatki 40 mln zł. Porozumienie zawarto na rok.
Nie wszyscy związkowcy stawiają jednak sprawę dodatków na "ostrzu noża". - 8 lutego doszło do podpisania z zarządem umowy w sprawie wskaźnika wzrostu wynagrodzeń. W mojej ocenie nie było odrębnego porozumienia w sprawie dodatków za godziny nadliczbowe - zauważył Józef Czyczerski, członek rady nadzorczej z wyboru pracowników oraz przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ "Solidarność". Jego zdaniem, do rozstrzygnięcia problemu może dziś dojść jedynie przez negocjacje. Jest jeszcze jedna droga. Można czekać na orzeczenie Sądu Najwyższego w pełnym składzie. Jest jednak mało prawdopodobne, aby zmienił on wcześniejszą decyzję.