Reklama

Litwini nie chcą Orlenu

Litewski rząd nie chce, by Możejki kupił PKN Orlen - dał do zrozumienia premier Algirdas Brazauskas. Płocki koncern wciąż czeka na oficjalne informacje.

Publikacja: 10.03.2006 06:29

- Orlen jest mało nam znany - powiedział Algirdas Brazauskas we wczorajszym wywiadzie dla Radia Znad Wilii, polskiej rozgłośni w Wilnie. - Najwięcej wątpliwości wzbudza możliwość zapewnienia przez to przedsiębiorstwo dostawy ropy do Możejek. Niektóre rosyjskie spółki naftowe powiedziały bardzo konkretnie, że w tym kierunku więcej nie popłynie żadna kropla ropy - dodał litewski premier.

Prawo pierwokupu?

W tym tygodniu pojawiły się informacje prasowe, że rząd Litwy skorzysta z przysługującego mu prawa pierwokupu 53,7% akcji Możejek od koncernu Jukos. Taka decyzja miała zapaść ostatecznie na środowym, zamkniętym posiedzeniu litewskiego rządu. Premier Brazauskas potwierdził na łamach wileńskiej gazety "Lietuvos Rytas", że władze złożą dzisiaj taki właśnie wniosek. Nie chciał jednak szerzej tego komentować.

Wszystko przebiegnie

dynamicznie

Reklama
Reklama

Cytowany przez dziennik doradca litewskiego premiera Saulius Spečius powiedział, że choć władze nie stawiają ultimatum ani nie chcą wyznaczać Jukosowi żadnego terminu na udzielenie odpowiedzi, oczekują, że "wszystko przebiegnie dynamicznie". Gazeta podkreśla, że władze chcą uniknąć tego, żeby Jukos skorzystał z przysługujących mu opcji zakupu kolejnego pakietu 21,22% akcji Możejek, należących dziś do rządu Litwy. Rosjanie mogliby odkupić te papiery wyjątkowo tanio, bo zaledwie za 490 mln litów (niespełna 200 mln USD).

W kręgu doniesień prasowych

Co na to Orlen? - Obracamy się wciąż tylko w kręgu doniesień prasowych - mówi PARKIETOWI Dawid Piekarz, rzecznik płockiej spółki. - Nie otrzymaliśmy ani od Jukosu, ani od prowadzącego przetarg banku Lehman Brothers, ani też od litewskich władz żadnych oficjalnych informacji o tym, że rząd miałby skorzystać z prawa pierwokupu. Uważamy więc, że przetarg nadal trwa, a my w nim nadal uczestniczymy - dodaje.

Dawid Piekarz nie uważa też, żeby powtarzany od jakiegoś czasu argument o rzekomym braku gwarancji dostaw ropy do Możejek był w przypadku Orlenu trafiony.

- Jesteśmy bardzo znaczącym odbiorcą rosyjskiej ropy. Nie przypuszczam, żeby można było poważnie rozpatrywać informacje o tym, że kiedykolwiek w naszym kierunku nie popłynie stamtąd ani jedna kropla ropy - komentuje rzecznik. - A nawet gdyby któreś rosyjskie firmy coś takiego miały zadeklarować, to przecież ropa jest towarem notowanym na giełdach. Zawsze więc można ją będzie kupić jeśli nie od tego, to od innego dostawcy - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama