Konkurs na budowę elektronicznego systemu ochrony granicy lądowej trwa już od ponad półtora roku. Pierwsze podejście do wyboru wykonawcy (w III kw. 2004 r.) zostało unieważnione, bo zleceniodawca - czyli Straż Graniczna - przygotował błędną dokumentację. Do pojedynku w drugim przetargu, ogłoszonym na początku 2005 r., stanęło 12 konsorcjów, w których uczestniczyło ponad 50 spółek. Z rywalizacji zwycięsko wyszedł ComputerLand, do którego wkrótce dołączył, po złożeniu odwołania, Emax.
Po wielu tygodniach przygotowań organizator przetargu - Straż Graniczna - wysłał wreszcie do obu konsorcjów zaproszenia do złożenia ofert. - Potwierdzam, że dostaliśmy dokumenty ze Straży Granicznej. Na pewno złożymy naszą ofertę w konkursie - powiedział Piotr Kardach, prezes Emaksu. Podobne deklaracje usłyszeliśmy w ComputerLandzie. - Podtrzymujemy nasze zainteresowanie dalszym uczestnictwem w przetargu. W wymaganym terminie złożymy komplet materiałów - stwierdził Michał Michalski, rzecznik spółki.
Zgodnie z procedurami, firmy dopuszczone do udziału w przetargu mają teraz co najmniej 40 dni na złożenie ofert. Dokumenty muszą trafić do SG do 18 kwietnia. Instytucja potrzebuje minimum 10 dni na ocenę złożonych ofert i wybór najkorzystniejszej z nich. Kolejne dwa tygodnie zajmie weryfikacja decyzji przez Urząd Zamówień Publicznych. Po tym etapie SG może wreszcie podpisać umowę z wykonawcą oczywiście pod warunkiem, że przegrany nie będzie protestować, co znowu może opóźnić parafowanie umowy.
Taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny, bo budżet przygotowany przez Straż Graniczną na system ochrony granic ma wartość 52 mln euro. Rozwiązanie, jak wynikało z pierwszych harmonogramów, musi być gotowe do użytku od stycznia 2007 r. Wiadomo jednak, że tego terminu nie uda się dotrzymać, co oznacza, że będzie musiał być przedłużony. Pieniądze na projekt daje Unia Europejska.