Reklama

Projekt numer 4

Z Christopherem Bannisterem, dyrektorem zarządzającym P4 rozmawia Urszula Zielińska

Publikacja: 17.03.2006 06:46

Dlaczego "P4"? Co kryje się pod tą nazwą?

"P4" wzięło się od "Project 4". Chronologicznie był to czwarty projekt Novatora. I mój również.

No i "P4" jest też zapewne bliższe nazwom operatorów 3G świadczących usługi telefonii komórkowej trzeciej generacji. Jak Pan wspomniał, pracował Pan wcześniej dla Hutchisona, między innymi w Szwecji. Tamtejszy Hi3G to operator, który mówi o sobie "mobile video communication company". Czy Hutch dobrze sobie radzi?

Dla Hutchisona pracowałem od 2001 do 2005 roku, cztery i pół roku w pionierskim, dopiero co startującym przemyśle. Mam za sobą wprowadzenie operatorów komórkowych 3G w Szwecji, Danii i Austrii. W Skandynawii Hutch radzi sobie całkiem dobrze, choć na początku nie obyło się bez problemów, związanych z technologią. Trzeba było zbudować rynek, a potem go zdobyć. Zmierzyć się z bólem pionierów.

Bardzo bolało?

Reklama
Reklama

Dużo się nauczyłem (śmiech). Praca dla Hutchisona stała się dla mnie cenną lekcją. Z przyjemnością obserwowałem, jak ludzie zaczynają używać sprzętu, który na początku nie był przecież niezawodny. Dobrze było się dowiedzieć, czego po nim oczekują. Niesamowitym doświadczeniem okazało się ujrzenie własnego dziecka na wideo w telefonie. To ta emocjonalna strona wideotelefonii.

Tak naprawdę w mobilności chodzi właśnie o to, żeby konsumenci mieli możliwość wyboru i mogli te same czynności wykonywać zarówno w sypialni, w biurze czy na ulicy i nie byli przywiązani do swojego peceta.

Biorąc pod uwagę konieczność inwestycji w produkty oraz ich innowacyjność, jak długo trwa doprowadzenie operatora 3G do rentowności?

Wypracowanie pozytywnej EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja - red.) przez dużą firmę, na przykład telekomunikacyjną o wysokich nakładach na inwestycje, z siecią IT - około pięciu lat. Myślę, że to osiągalne.

Tak też ma być z P4?

Tak, to możliwe. Zobaczmy: populacja 38 mln ludzi, tylko trzech konkurentów...

Reklama
Reklama

Tylko?

Tak, zaledwie trzech. Nie znam wielu takich rynków. W Malezji, skąd wyjechałem w 1999 roku, było ich sześciu, przy 20-milionowej populacji, zaś produkt krajowy brutto tego kraju był zdecydowanie niższy niż tu. Polscy konsumenci na pewno chcieliby mieć większy wybór. Świadczy o tym chociażby fakt, że co roku 25 proc. z nich zmienia operatora. Dlatego sądzę, że nasz cel, aby zdobyć 20-25 proc. rynku, jest jak najbardziej osiągalny.

Polski rynek jest atrakcyjny także z innego powodu. W krajach Europy Zachodniej usługi niegłosowe telefonii komórkowej mają coraz większy udział  w przychodach operatorów. Stanowią one ok. 14-16 proc., a w sieciach 3G - 20-25 proc. Pod tym względem polski rynek z 11-12-proc. udziałem tego typu usług w przychodach ma duży potencjał.

Co sprawia, że termin komercyjnego uruchomienia usług P4 jest ciągle przesuwany?

Zakładamy, że organizacja będzie gotowa do rozpoczęcia świadczenia usług w IV kwartale tego roku, kiedy minie 12 miesięcy od mojego przyjazdu, a projekt jest dość złożony. Musimy podpisać umowę o roamingu krajowym, pozyskać ludzi, a potem zbudować własną sieć. Nie ukrywam, że najwięcej czasu zajmuje nam najbardziej żmudny proces, związany z uzyskiwaniem pozwoleń budowlanych. W Polsce trwa to dużo dłużej niż w innych krajach. Współpracujemy z lokalnymi władzami nad tym, jak usprawnić ten system.

Czego jeszcze brakuje P4? Wspominał Pan o przetargu na systemy IT.

Reklama
Reklama

Wybraliśmy już dostawcę infrastruktury telekomunikacyjnej, jesteśmy tuż przed wyłonieniem dostawców systemów IT. Prawnicy ciężko pracują piętro niżej (śmiech). W tej chwili zatrudniamy blisko 100 osób. Do momentu uruchomienia usług będziemy potrzebować zapewne 200-250 wyszkolonych pracowników. To najważniejsze sprawy. Oczywiście, trzeba przyjrzeć się rynkowi - na jakim etapie rozwoju się znajduje, jak można go ożywić, przy pomocy jakiej marki to zrobić, jak sprawić, żeby była stabilna.P4 nie będzie tą marką?

Wciąż szukamy odpowiedniej. Zaprosiliśmy do współpracy wiele agencji, aby poczuły, o jaki rodzaj "chemii" tu chodzi. Co pasuje do naszej kultury korporacyjnej. Nie chcemy wyłącznie fajnego obrazka w telewizji.

Do kogo będą adresowane usługi? Czy skupicie się na masowym odbiorcy?

Do osób, które mają silną potrzebę niezależności. Niekoniecznie związanych z dużymi korporacjami, bo klient biznesowy jest zdecydowanie bardziej konserwatywny, jeśli chodzi o wykorzystanie technologii mobilnych niż klienci indywidualni. Ci podejmują niezależne decyzje, chcąc sobie ułatwić życie. Nasze rozwiązania mogą ułatwić im także pracę zawodową.

Jesteśmy uprzywilejowani, bo możemy wykorzystać rynek Netii. Myślimy o produktach i usługach, które wykazywałyby efekty synergii między P4 i Netią, które Netia mogłaby oferować swoim klientom. Myślę, że będzie to dobry początek.

Reklama
Reklama

Czy wśród dostawców IT znalazły się polskie, lokalne firmy, czy głównie międzynarodowe korporacje?

Przykro mi, ale nasz projekt jest złożony i potrzebujemy wyrafinowanych systemów. Dlatego nie ma innego wyjścia i musimy robić podstawowe zakupy u globalnych graczy: IP billing, billing kontentu, billing interkonektu, CRM. Jeśli chodzi jednak o integrację systemów, będziemy zwracać się także do lokalnych polskich firm.

Jaką część inwestycji P4 pochłoną rozwiązania informatyczne?

Zanosi się na to, że będzie to 10-15 proc. całkowitych nakładów.

Jak zaawansowane są rozmowy P4 z operatorami GSM w sprawie roamingu wewnętrznego?

Reklama
Reklama

Uzgodniliśmy założenia finansowe. Zakończyliśmy negocjacje i teraz czekamy na decyzję rady nadzorczej operatora, która teraz, z przyczyn korporacyjnych, nie jest w stanie jej podjąć.

Trzej działający w Polsce operatorzy zawsze powtarzali (bo, jak rozumiem, nie będziemy tu wymieniać nazwy firmy, z którą P4 wynegocjowało porozumienie), że korzyści z podpisania umowy roamingu wewnętrznego muszą odczuwać obie strony. Co umowa z P4 daje operatorowi GSM?

Jak już mówiłem, to mój czwarty projekt. Współpraca ze mną jest opłacalna. Co ciekawe, w Polsce jest kilku operatorów, którzy chcieliby zaoferować P4 roaming.

Naprawdę operatorzy są chętni do współpracy?

Kupuję minuty i płacę za wypełnienie niezagospodarowanej do tej pory przepustowości sieci. W ten sposób operator otrzymuje wysokomarżowy przychód, nie obarczony kosztami marketingu, obsługi klienta ani innymi podobnymi. To dla nich bardzo kuszące.

Reklama
Reklama

W ciągu 10 lat P4 chce zdobyć 20 proc. rynku i oblicza, że wystarczy do tego mieć 7 mln użytkowników. To oznacza, że nasycenie rynku telefonii komórkowej nie przekroczy do tego czasu 90 proc. Tak Pan sądzi?

Być może dane o nasyceniu rynku będą wskazywać na 120-proc. penetrację, tak jak we Włoszech. Moim zdaniem jednak, nie będą odzwierciedlać liczby aktywnych użytkowników telefonii komórkowej. Sądzę, że w ciągu 10 lat 34-36 mln Polaków będzie mieć aparat komórkowy. Czy rynek będzie większy? To możliwe, bo moim zdaniem, będzie rosnąć wykorzystanie zastosowań połączeń typu "machine to machine".

W 2015 roku P4 ma mieć ponad 1,5 mld euro przychodów. W jakim tempie, Pana zdaniem, będzie rosnąć rynek pod względem przychodów?

Teraz obserwujemy 3-4-procentowy wzrost. Sądzę, że taki wzrost utrzyma się jeszcze przez 5-6 lat.

Dziękuję za rozmowę.

Ten czwarty

P4 to docelowo czwarty operator komórkowy. W 2005 roku, jako Netia Mobile, joint venture giełdowej Netii i należącego do islandzkiego biznesmena funduszu Novator, spółka wygrała przetarg na czwartą licencję UMTS w naszym kraju. Zapłaciła za nią ok. 90 mln euro. Teraz jej pracownicy, zajmujący dwa piętra w budynku Viking niedaleko siedziby Netii, przygotowują się do walki o rynek. Kieruje nimi Christopher Bannister, menedżer związany wcześniej z Hutchisonem Whampoa, dalekowschodnim koncernem, który w Europie uruchamia telekomy świadczące usługi trzeciej generacji. Dziennikarze mówią o nim,

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama