W sierpniu ub.r. ComputerLand podpisał umowę z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa dotyczącą tzw. kontroli na miejscu losowo wybranych gospodarstw objętych dopłatami unijnymi. Wartość kontraktu ustalono na 23,6 mln zł. ComputerLand zlecił jego realizację podwykonawcy - Techmeksowi, który miał za to otrzymać 19,9 mln zł.
Pod koniec stycznia ARiMR zerwała umowę z ComputerLandem, zarzucając firmie nierzetelne wywiązywanie się z powierzonego zadania, m.in. nagminne niedotrzymywanie terminów. Agencja zapłaciła wykonawcy jedynie za odebraną, pierwszą część projektu, czyli ok. 12-13 mln zł. Zażądała jednak zapłacenia 10 mln zł kar umownych.
ComputerLand uiścił zobowiązanie i zawiązał rezerwę, która obciążyła wynik IV kwartału ub.r. Równocześnie wystąpił do Techmeksu z roszczeniem regresowym na kwotę 10,4 mln zł, tłumacząc, że opóźnienie w realizacji umowy powstało z winy podwykonawcy, dlatego ma prawo domagać się zadośćuczynienia.
Krążą dokumenty
Techmex odrzucił zarzuty ComputerLandu, twierdząc, że poślizg dotyczył części zlecenia, którą ComputerLand realizował samodzielnie. Wysłał również pismo o naruszenie dóbr osobistych.