Prokom, który kontroluje 20 proc. Compu, ma opcję odkupienia od kierującego firmą Jacka Papaja kolejnego 20-proc. pakietu po cenie nie niższej niż średni kurs z trzech ostatnich miesięcy (teraz to ok. 88 zł). Chcąc skorzystać z posiadanej opcji, gdyńska spółka musiałaby ogłosić wezwanie na pakiet dający 66 proc. głosów. Budżet inwestycji sięgnąłby zatem 100 mln zł. Dlatego Prokom nie kwapi się do jej realizacji w tej postaci, choć równocześnie deklaruje chęć zwiększenia udziałów w Compie. - Bardzo poważnie zastanawiamy się, jak rozwikłać tę sytuację. To skomplikowana sprawa, dlatego pierwsze decyzje zostaną podjęte dopiero za kilka tygodni - powiedział Marek Zieleniewski, rzecznik Prokomu.
Alternatywnym scenariuszem jest wniesienie przez Prokom do Compu innej spółki jako aport. Comp uregulowałby należność za przejmowaną (włączaną) firmę własnymi akcjami nowej emisji, które trafią do gdyńskiego integratora.
Szanse, że ten wariant będzie realizowany, są znacznie większe niż wezwanie na Comp. Prokom na pewno nie jest zainteresowany wydaniem ok. 100 mln zł na zakup akcji spółki córki. Wolałby "załatwić" sprawę bezgotówkowo. Ma nawet kandydata na aport - Safe Computing, który (podobnie jak Comp) działa w segmencie bezpieczeństwa informatycznego.
Odmienne stanowisko (czyli opcję gotówkową) zajmuje zapewne Jacek Papaj. Prokom musi brać je pod uwagę, bo prezes wciąż kontroluje 47 proc. akcji Compu.