Ropa zdrożała, bo inwestorzy obawiają się eskalacji konfliktu irańsko-amerykańskiego, co mogłoby doprowadzić do wstrzymania eksportu przez Teheran. Zwyżce cen sprzyjały też: rosnący popyt na benzynę w Stanach Zjednoczonych i... początek kwartału.
Oficjalna agencja prasowa Republiki Islamskiej poinformowała wczoraj rano o udanej próbie superszybkiej torpedy, przeprowadzonej w czasie manewrów irańskiej marynarki wojennej w Zatoce Perskiej. Ten komunikat przypomniał o napięciu wokół irańskiego programu nuklearnego. Rada Bezpieczeństwa dała Iranowi miesiąc na wstrzymanie wzbogacania uranu i dostosowanie się do zaleceń Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Iran nie zamierza z nią współpracować i od początku obecnego konfliktu nie ukrywał, że na ewentualne ONZ-owskie sankcje odpowie wstrzymaniem dostaw ropy na światowy rynek. Iran jest czwartym eksporterem tego surowca.
Spośród wydarzeń międzynarodowych, wpływających na wzrost cen ropy, wymienia się też wojnę w Iraku i ciągłe niepokoje etniczne w Nigerii. Poza tym w Stanach Zjednoczonych zaczyna się sezon podróży samochodowych, a w wielu rafineriach nie skończono jeszcze okresowych remontów i przestawiania instalacji z produkcji oleju opałowego na napędowy. Stąd rekordowa cena benzyny. Nic nie wskazuje jednak na to, żeby w USA zabrakło ropy, bo tamtejsze rezerwy są obecnie o 8 proc. większe niż przed rokiem i największe od sierpnia 1999 r.
Ropa Brent tak znacząco zdrożała akurat wczoraj również dlatego, że była to pierwsza sesja w nowym kwartale. Do zakupów przystąpiły fundusze, które często nowe inwestycje otwierają właśnie na początku kwartału i tym razem musiały założyć, że ropa jeszcze zdrożeje.
Wzrost cen ropy przekłada się zazwyczaj na kursy giełdowe spółek paliwowych. - Dotychczas istniała oczywiście korelacja między kursem ropy a notowaniami Orlenu i Grupy Lotos - deklaruje Piotr Banasik, analityk z Domu Maklerskiego Banku BPH. Zaznacza jednocześnie, że kurs ropy Brent ma tylko pośredni wpływ na polskie firmy paliwowe. Ich notowania zależą w znacznie większym stopniu od zmian marż rafineryjnych oraz tzw. dyferencjału, czyli różnicy między cenami ropy Brent a przerabianej przez polskie rafinerie rosyjskiej ropy Ural.