Skotan był wczoraj po raz pierwszy notowany bez prawa poboru. Za jedną "starą" akcję inwestor może objąć 24 nowe. Już na otwarciu sesji widać było, że papiery firmy w porównaniu z kursem odniesienia (19,6 zł) mogą wrosnąć o ponad 100 proc. Dlatego GPW zawiesiła notowania. O 10.29 wznowiła na chwilę obrót akcjami Skotanu - w serii transakcji po 39,9-40,1 zł (+109 proc.) właściciela zmieniło prawie 57 tys. walorów. Później notowania zostały znów zawieszone i po równoważeniu zostały wznowione.

Ostatecznie kurs akcji wyniósł na zamknięciu 42,5 zł (116 proc.), obroty przekroczyły 26 mln zł. Tym samym wartość rynkowa firmy, która chce produkować biopaliwa, ale nie prowadzi jeszcze działalności, wynosi już 2,3 mld zł (to dla porównania o ponad miliard złotych więcej niż Budimex i połowa wartości Lotosu).

Notowaniom Skotanu przygląda się Komisja Papierów Wartościowych i Giełd. - Wyrażamy zaniepokojenie przebiegiem notowań Skotanu. Wszystkich potencjalnych kupców akcji prosimy, żeby odpowiedzieli sobie na pytanie, czy ten kurs wynika z efektywnej wyceny rynkowej? - skomentował Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG.

Co na to Skotan? - Wypada mi tylko cieszyć się, że inwestorzy ufają mojej strategii rozwoju firmy. Teraz muszę udowodnić, że nie pomyli się, kupując akcje - powiedział Grzegorz Ślak, prezes Skotanu.