Rosyjski Jukos zawarł z Orlenem wstępne porozumienie o sprzedaży 53,7 proc. akcji litewskiej rafinerii Możejki - poinformowała w piątek przed południem agencja Interfax. Powołała się przy tym na Agencję Informacji Naftowej, która z kolei swoje wiadomości zaczerpnęła ze źródeł zbliżonych do transakcji.
Dwa dementi
- Źadnego porozumienia nie ma - dementował kilka minut po pokazaniu się depeszy rzecznik prasowy Orlenu Dawid Piekarz. - Od wczoraj nic się nie zmieniło. Cały czas czekamy na decyzję amerykańskiego sądu - powiedział "Parkietowi". Dodał, że przedstawiciele płockiej spółki cały czas rozmawiają o zakupie akcji Możejek z litewskim rządem oraz z Jukosem.
Także Claire Davidson, rzeczniczka rosyjskiego koncernu, zaprzeczała agencyjnym rewelacjom, potwierdzając to, co mówił Dawid Piekarz: - Jesteśmy ciągle w trakcie negocjacji - stwierdziła w rozmowie z "Parkietem". - Nazwa zainteresowanej strony może zostać w najbliższym czasie podana do publicznej wiadomości, ale na razie sami nie znamy żadnych szczegółów - dodała.
Claire Davidson miała na myśli postanowienie sądu w Nowym Jorku, który w piątek powinien był zdecydować o ewentualnym odblokowaniu akcji rafinerii Możejki. Ich blokadę zarządzono na wniosek Eduarda Rebguna, syndyka Jukosu, mianowanego przez moskiewski sąd upadłościowy. Uwolnienie akcji litewskiej spółki, o co występował zarząd Jukosu, umożliwiłoby ich sprzedaż.