EMC chce w 2016 r. leczyć 2 miliony Polaków. Intensywnie pracuje nad rozbudowaniem sieci szpitali i przychodni. - Nastawiamy się na walkę o rynek. Kiedy będziemy mieli więcej jednostek, obniżą się koszty. Czekają nas najmniej trzy lata pracy - prognozuje Piotr Gerber, prezes spółki.
Firma uczestniczy w kilku przetargach. - Do czerwca ogłosimy nowe nabytki. Negocjacje trwają. Będą wprawdzie kolejne wydatki, ale zwiększymy sprzedaż - zapowiada prezes. - Szybkie konsumowanie zysków nie wchodzi w grę. Stawiamy na rozwój - dodaje.
Popyt na rynku usług medycznych jest uzależniony od kontraktów państwowych. Spółka szuka więc nowych źródeł przychodów. Otworzyła biuro w USA i reklamując się, chce przekonać mieszkających tam Polaków do leczenia w kraju. - Chodzi o planowane leczenie, a nie o sytuacje zagrożenia życia. W tym roku liczymy na pierwszych tego typu pacjentów. Mamy nadzieję na zainteresowanie medycyną estetyczną, w tym usługami dla otyłych. Różnice w cenach leczenia komercyjnego za oceanem i w Polsce są spore - relacjonuje Gerber. Nie ujawnił, czy Polacy z Ameryki będą płacić więcej. Ani na jakie przychody z tego tytułu liczy i jaka jest planowana rentowność przedsięwzięcia.
W I kw. 2006 r. spółka wykazała stratę w wysokości 253 tys. zł przy przychodach 9,3 mln zł, wyższych o 42 proc. niż w roku ubiegłym. -Spółka nie jest zadowolona z wyników. Przesądziła o nich sezonowość związana z nowymi kontraktami oraz wzrost kosztów ubezpieczenia. Opłata wzrosła dziesięciokrotnie z 20 tys. do 140 tys. zł. - Osiągniemy w tym roku zapowiadane 1,2 mln zysku - zapewnia jednak prezes.